Oxford Drama zapowiada trzeci album

NewsNelly Velverde
Oxford Drama zapowiada trzeci album

Po dwóch świetnie przyjętych płytach - "In Awe" z 2015 i "Songs" z 2018 roku - przyszła pora na napisanie kolejnego rozdziału w historii wrocławskiej formacji. Trzeci długogrający album w dorobku Oxford Drama nosi tytuł "What’s The Deal With Time?".

Kiedy inni silą się na efekciarstwo mające zagwarantować krajowy lub zagraniczny sukces, oni konsekwentnie trzymają się drogi, jaką obrali na samym początku. Kroczą nią własnym, niespiesznym tempem. Rezultat? Zamiast pstrokatej, muzycznej wydmuszki skrojonej pod trendy, której blask za rok czy dwa zniknie, Oxford Drama - zespół ciągle młody scenicznym stażem i wiekiem swoich założycieli - stworzył styl trudny do pomylenia, na którego podstawie buduje jedną z najbardziej wartościowych dyskografii w polskiej muzyce ostatnich dekad.

W przeciwieństwie do wspomnianej wydmuszki, brzmienie duetu od chwili debiutu wypełnione jest po brzegi ambitną i uniwersalną warstwą liryczną, w której - bez krzty banału i infantylności - każdy ma szansę odnaleźć cząstkę siebie. Najnowszy album jest tego najlepszym potwierdzeniem.

Jak sami przyznają, kluczowe dla nich są poczucie zgodności z brzmieniem - językiem, instrumentami, stylistyką - które najlepiej ich określa, oraz swoboda, jaką otrzymują od siebie nawzajem. Gosia Dryjańska i Marcin Mrówka nie silą się na cokolwiek. Oxford Drama jest ich urządzonym po swojemu artystycznym parkiem rozrywki, gdzie dają upust fascynacjom, bez próby naśladownictwa i wpisywania w czyjekolwiek oczekiwania. - Piszemy piosenki, jakie sami chcielibyśmy usłyszeć w radiu - mówią.

Choć ich inspiracje nadal krążą wokół twórczości Kevina Parkera i Briana Wilsona, to upływające lata, gromadzone doświadczenia i odbyte podróże pozostawiły subtelny stempel na brzmieniu What’s The Deal With Time?. Czas spędzony w Berlinie spowodował zwrot w kierunku Davida Bowiego, U2 z okresu Achtung Baby, czy Mitski. W połączeniu z zamiłowaniem do Talking Heads, Electric Light Orchestra, MGMT, czy Grizzly Bear, otrzymujemy instrukcję obsługi w jaki sposób zdekodować inspiracje przemykające tu i ówdzie po nowej płycie Oxford Drama. To nie jest już beztroskie indie z czasów pierwszych płyt Vampire Weekend, czy marzycielski pop jak u TOPS. To muzyka, której bogate brzmienie obszyte zostało tekściarstwem najwyższej próby, łączącym w sobie rozterki współczesnego człowieka (Offline) i nastrój swego rodzaju niepewności, spowodowanej aktualną kondycją świata (This Is The Internet, Retromania).


 

Powiązane materiały