Amarok - Hope

Płytą „Hope” grupa Amarok zamyka swoisty tryptyk muzyczno-egzystencjalny.
Po „Hunt” i „Hero” album „Hope” dotyka bodaj najbardziej ‘analogowych’ kwestii w całej historii - poczucie nadziei stanowi tu bowiem główny punt odniesienia. Muzycznie jednak jest to płyta najbardziej elektroniczna ze wszystkich trzech. Dowód? Otwierający płytę, znany już z singla, niejako tytułowy „Hope Is” – mocny, atmosferyczny, a jednocześnie transowo-robotyczny z nieco bjorkowymi partiami wokalnymi Marty Wojtas, daje pierwszy wgląd w zawartość całości. Inaczej rzecz ma się ze „Stay Human”, w którym duch rocka progresywnego jest czytelniejszy, a pulsująco-nośny rytm sprawia, że utwór ten jest jednym z najbardziej chwytliwych z całej płyty. Przejmująco prezentuje się również znana z singla – „Insomnia”. Jej niepokojąco-filmowy charakter, obniża nieco temperaturę narracji, wypełniając ją… strachem. Z tego stanu powoli wyciąga dość taneczny i odpowiednio dynamiczny „Trail”, gdzie obok udanych melodii, kluczowe są wszystkie partie rytmiczne (a jest ich tu trochę).
Kolejne dwie kompozycje, to poniekąd nowość w Amarok, bo ich autorem nie jest Michał Wojtas, tylko odpowiednio perkusista Konrad Zieliński oraz basista oraz skrzypek Kornel Popławski. Pierwsza z nich zatytułowana „Welcome”, to zimna i dość złożona aranżacyjnie kompozycja, naznaczona nową falą, art rockiem, a nawet ambientem, w której wokalnie udzielił się sam autor do spółki z Martą. Większe wrażenie robi natomiast druga z nich „Queen” - zamglona z powolnym, triphopowym bitem, wielobarwnymi wokalami i mocnymi partiami gitary. Całość nabiera tempa wraz z instrumentalnym „Perfect Run”, naznaczonym świetnym pulsem w aranżacji i kolejnymi mocnymi zagrywkami gitarowo-klawiszowymi. Wspaniale w tym zestawie odnajduje się ballada „Don’t Surrender” – ujmująca, pokrzepiająca i po prostu przyjemna. A do spółki z epickim „Simple Pleasures”, stanowią najbardziej kojące fragmenty „Hope”. A kończy się on dość zaskakująco, bo syntezatorową, zaśpiewaną po polsku „Doliną”, która wieńczy jednocześnie trzyczęściową opowieść.
„Hope” to dowód na odważniejsze eksperymenty muzyczne Amarok. To już nie tylko odnośnik w kierunku rocka progresywnego, czy twórczości Mike’a Oldfielda, ale i zdecydowana, dynamiczna elektronika różnorakiej proweniencji. Pozostaje czekać na kolejny kierunek muzyczny, jaki grupa obierze.
MACIEJ MAJEWSKI



