Atom String Quartet - Universum

RecenzjaAtom String QuartetWarner Music Polska2024
Atom String Quartet - Universum

Kari Sál na swojej drugiej płycie “Butterfly” muzycznie podąża między Bieszczadami, Islandią i Deltą Missisipi.

„Universum” to bodaj najbardziej epickie dzieło w dotychczasowym dorobku Atom String Quartet, a jednocześnie ukazujące poszczególnych członków grupy od innej strony.

Na swojej siódmej płycie każdy z muzyków zmierzył się z wielką formą i skomponował pełnowymiarową, wieloczęściową opowieść na kwartet smyczkowy. Z jednej strony utwory te są autonomicznymi bytami i opowiadają różne historie, a z drugiej - ukazują indywidualny charakter każdego z kompozytorów.

Wydawnictwo liczy dwie płyty. Pierwszą otwierają czteroczęściowe „Atomizacje” autorstwa skrzypka Dawida Lubowicza, traktujące o ogromie wszechświata, a jednocześnie będące refleksją nad nieskończonością zdarzeń oraz historią o drodze, która zawsze zaskakuje i zdaje nigdy się nie kończyć. Słychać tu jednocześnie nie tylko rozmach jak na formę kwartetu smyczkowego, ale przede wszystkim subtelność wykonawczą. Z jednej strony znamy styl Dawida z poprzednich płyt Atom String Quartet, ale tutaj po raz pierwszy dzieli się on swoją wizją artystyczną w tak ‘osobny’ sposób. I choć każdy z czterech fragmentów zdaje się być integralną częścią „Atomizacji”, to jednak kompozycja „Cosmic Microwave Background”, naznaczona też brzmieniami quasi-elektronicznymi, zdaje się być nieco zaskakującym punktem odniesienia tematycznym i muzycznym dla całości tego dzieła kompozytora. Inaczej ma się rzecz z „Atlasem Motyli” autorstwa wiolonczelisty Krzysztofa Lenczowskiego, która jest muzyczną ilustracją książeczki dla dzieci z rysunkami i opisami motyli, a co za tym idzie – faktura muzyczna jest bardziej ‘obrazowa’. O ile „Peacock Butterfly” jest swoistym wprowadzeniem do tego świata – bujnego, barwnego i… pełnego przygód – o tyle „Common Brimstone” i „Adonis Blue” narrację przyspieszają, czyniąc z całości opowieść iście filmową, którą puentuje rozbudowany ’królewski’ wręcz „Old World Swallowtail”. Drugą płytę otwiera natomiast odsłona najbardziej monumentalna, bo aż ośmioczęściowa, zatytułowana „Obrazki z Warszawy”. Jej autor, skrzypek Mateusz Smoczyński prezentuje w niej muzyczny zapis heroizmu Warszawy i bólu jej mieszkańców, przeplatający się obrazami tętniącej życiem metropolii czasów obecnych. Sporo więc tutaj wątków minorowych i niepokojących („Tears”, „Crush”), dramatycznych („Battle”, „Uprising”) oraz bolesnych („Death”), ale też przepełnionych nadzieją („Foundation”, „In Between”) i… zalotnością („Present”). Nie zdziwiłbym się, gdyby ta historycznie osadzona opowieść muzyczna została wykorzystana w jakimś filmowym, bądź serialowym dziele traktującym o Warszawie. Ostatnia kompozycja to trzyczęściowe „Bolero” autorstwa altowiolisty Michała Zaborskiego, opowiadające o tańcu, pasji i miłości. Z jednej strony nawiązanie zwłaszcza w części pierwszej do klasycznego utworu Maurice’a Ravela zdaje się być tu nieodzowne (także muzycznie), a z drugiej – dużo więcej tu nastrojów, zmian i emocji, które przeplatają się przez łagodne „Air”, a zwłaszcza przez kilkuplanowy „Finale”.

Zawartość „Universum” zbliża ponoć zespół do muzyki poważnej, a więc ich naturalnego środowiska jako kwartetu smyczkowego. To jednak najprostsza klasyfikacja, jaką niesie ze sobą ten album. Po raz pierwszy bowiem Atom String Quartet tak zasadniczo nawiązał do swojej nazwy – z jednej strony rozbijając się muzycznie na suwerenne autorskie atomy, a z drugiej – nie po raz pierwszy zresztą - pokazując siłę kwartetu smyczkowego jako grupy bardzo scalonej i płynnie improwizującej.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały