Blascello - Multiverse

RecenzjaBlascelloBlascello2024
Blascello - Multiverse

Mikołaj Błaszczyk pod pseudonimem Blascello, na płycie „Multiverse” proponuje nam autorskie pomysły na wykorzystanie wiolonczeli w zderzeniu z innymi stylistykami.

Mikołaj jest wiolonczelistą, multiinstrumentalistą i kompozytorem. Studiował na Duńskiej Królewskiej Akademii Muzycznej w Kopenhadze, gdzie uzyskał stopnie licencjata i magistra. „Multiverse” to jego próba połączenia niełatwych brzmień jego głównego instrumentu z elektroniką, brzmieniami etnicznymi, czy jazzowymi.

Otwierająca płytę „Venussia” nieco myli fortepianowym wstępem, by chwilę później przechodzi w dość łagodne i melnacholijne partie wiolonczeli. Inaczej rzecz ma się z „Bolo”, który w zasadzie jest solową kompozycją z użyciem tylko jednego instrumentu, ale już „Ellalem” ujmuje folkowym klimatem i tanecznym wręcz bitem. Z kolei łagodne „Milky Twain” zaskakuje nieco bajkową aurą. To jedna z ciekawszych ‘opowieści’ muzycznej na tej płycie. Natomiast „Bloom” to rytmiczna i przyjmna kompozycja, w której klimaty wschodnie mieszają się na zmianę z odrobiną techno i hip hopu. Największe wrażenie jednak robi „Gore Bar”, gdzie proporcje między brzmieniami wyważone niemalże idealnie – wiolonczela płynnie przeplata się z bitem oraz licznymi partiami wokalnymi i elektronicznymi. A gdy dodamy do tego zwiewny i melodyjny folkowo-elektroniczny „Stopp”, okaże się, że Mikołaj równie dobrze mógłby parać się wyłącznie brzmieniami okołosyntetycznymi. Nie o to jednak chodzi i stąd też kompozycje bardziej ‘analogowe’ jak fortepianowo-wiolonczelowe „Evrd”, czy niemalże filmowe „Toppoli”.

„Multiverse” otwiera horyzonty muzyczne dla Mikołaja nie tylko jako utalentowanego wiolonczelisty, ale i pomysłowego aranżera, swobodnie mieszającego różne stylistyki brzmieniowe.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały