Blindead 23 - Vanishing

Blindead 23 to nowa odsłona grupy Blindead, powracającej po kilku latach nieaktywności. Album „Vanishing” jest jej pierwszym wydawnictwem.
Gitarzysta Mateusz ‘Havoc’ Śmierzchalski po kilku latach twórczego wypalenia, napisał większość albumu, który został nagrany z nowym w 2023 roku. Z powodów niezależnych zostanie on jednak wydany później. To nie powstrzymało zespołu (w skład którego wchodzą także wokalista Patryk Zwoliński i perkusista Paweł ‘Pavulon’ Jaroszewicz) od dalszych prac, owocem których stał się właśnie „Vanishing”.
Wydawnictwo zawiera tylko trzy kompozycje i liczy niewiele ponad 26 minut, ale ich jakość pokazuje, że Blindead 23 to po prostu kontynuacja twórczej drogi Blindead. Począwszy od wprowadzającego „Haunting”, który oprócz zwodniczego, narastającego ciężarem intra, charakteryzuje się znaną już z twórczości grupy smutkiem, mrokiem, ale i ujmującą melodyjnością zarówno wokalną, jak i instrumentalną oraz ogromnym ciężarem. Wsłuchując się natomiast w przeraźliwy growl Patryka ze słowami: "I Wish I Could Be Unbroken", doprawdy nietrudno znów zanurzyć się w niepokojącym, obciążającym emocjonalnie świecie Blindead/Blindead23. Rozwinięcie stanowi znany z singla „Let Them Speak”, o którym Pavulon mówi: „Ten konkretny fragment porusza temat konfrontacji z samym sobą i demonami, które kryją się w ciemnych zakamarkach czaszki.”. Istotnie - tak ciężkiego numeru w dorobku Blindead (a już na pewno Blindead 23 ;) ) zdaje się wcześniej nie było. Potężny, techniczno-rytmiczny kolos przesuwa aurę „Vanishing” w jeszcze gęstsze rejony. Natomiast zwieńczeniem, a jednocześnie momentem zenitalnym całości – tak pod względem narracyjnym, jak i muzycznym jest epickie „Void”. Ponad 12-minutowa synth-metalowa suita, transowo narastająca, wpada w smutną, pełną rezygnacji opowieść, rozpoczynającą się słowami: „We all have to face the demons inside us”, która pod sam koniec nabiera nieco zaskakująco blackmetalowego odcienia, by zostawić odbiorcę z pewnym niedopowiedzeniem.
„Vanishing” to z jednej strony powrót, a z drugiej nowe rozdanie - i nie chodzi tylko o kosmetyczną zmianę nazwy zespołu. To emocje i ich przekaz w swojej najczystszej i najmocniejszej formie, których po prostu brakowało nie tylko fanom zespołu Blindead, ale myślę, że i słuchaczom ciężkiej muzyki w ogóle.
MACIEJ MAJEWSKI

