Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeCiśnienie - [angry noises]
Ciśnienie - [angry noises]

Ciśnienie - [angry noises]

Recenzja30.09.2025CiśnienieCiśnienie2025
Ciśnienie - [angry noises]

Katowicka grupa Ciśnienie wciąż eksploruje granice noise'u, improwizacji i transu, a jej najnowsze dzieło zatytułowane [angry noises], poszerza jeszcze to pole.

Już poprzednia płyta grupy “Zwierzakom” objawiła nie tylko potężną moc zespołu, ale przede wszystkim jej twórczą nieprzewidywalność oraz swobodę kompozycyjną i aranżacyjną. [angry noises] nie tylko rozwija te obszary, ale też daje dowód niesamowitego wręcz zgrania wszystkich członków zespołu. Materiał został zarejestrowany 7 kwietnia tego roku w katowickim Music Hubie. Miejsce to zainspirowane działalnością studia Real World Petera Gabriela, znajduje się tuż pod klubem Hipnoza. I właśnie tam grupa szczęśliwców była świadkami rejestracji [angry noises] na żywo.

A nie jest to materiał łatwy i niejednokrotnie rzuca wyzwanie słuchaczowi. Tak jest chociażby z otwierającym płytę epickim “My childhood was a period of waiting for the moment when I could send everyone and everything connected with it to hell”, który zawiera w sobie 3-4 różnych kompozycji, zawartych w 18 minutach. Rozpoczynająca się od iście crimsonowej, zapętlonej partii saksofonu Moni Muc, niespokojnych partii skrzypiec Maćka Klicha i miarowego basu Michała Paducha, sukcesywnie narasta, wywołując podprogowo zimny niepokój. W pierwszej czesci całość co parę minut wybucha wokół noisejazzowych pochodów, wracając do tematu głównego. W połowie zaś na moment przyspiesza, dostając hardcore'owego kopa, by niespodziewanie uderzyć w tony znane z… “Symfonii Psalmów” Igora Strawińskiego. W tej części prym wiedzie pianista Łukasz Kozera, który odważnie wprowadza w ostatni fragment, uderzający niczym orkiestra na u progu apokalipsy. Po takim otwarciu, wybrzmiewająca kolejno “Gilotyna” - jadąca niczym pijany rosomak - zdaje się być absolutnie przebojowa! I tak jak w poprzedniku słychać było wolny lot improwizacji, tak tutaj struktura, mimo licznych i głośnych pętli, jest dość systematyczna, a główny temat po prostu wkręca się w głowę. Natomiast kolejne tornado soniczne funduje utwór “Gówno (gowno)”, skupiający właściwie wszystkie elementy poprzedników, chwilami podniesione nawet do wyższej potęgi. Tu zespół generuje taką moc, że nie tylko poziom głośności jest ponad wszelkie wskaźniki. To kolosalny i bezwzględny dla zmysłów utwór. Zamykająca płytę “Carthago Delenda Est”, zgodnie z jej historycznym znaczeniem, zwiastuje zniszczenie. Zaczyna się jednak dość łagodnie, molekularnie i niemalże soundscape'owo, by w połowie powalić bardzo bezpośrednim, świdrującym noisem, zwieńczonym (po łącznie 15 minutach) pojedynczym sprzężeniem.

[angry noises] to album monumentalny - dźwiękowo, wykonawczo i emocjonalnie. Zespół sugeruje słuchanie go jak najgłośniej, co ma swoje uzasadnienie w kwestii zawartości, acz jest ryzykowne dla sprzętu odtwarzającego. Tym niemniej - katowicki zespół popełnił jedną z najlepszych płyt tego roku na polskiej scenie. To materiał nie tylko do słuchania, ale nader wszystko - do przeżywania.

MACIEJ MAJEWSKI