Crystal Castles - Amnesty (I)

Po zmianach personalnych, a właściwie swoistej reaktywacji w nowym składzie, Kanadyjczycy z Crystal Castles wracają z nową płytą.
Trudno w sumie określić, czy w 2014 roku rzeczywiście zespół zakończył działalność, czy też odchodząca ze składu Alice Glass ogłosiła jego koniec trochę lekkomyślnie. Ethan Kath bowiem swoimi kolejnymi poczynaniami dowodził jednak, że nie zamierza składać broni. Miejsce Glass zajęła Edith Frances i wydaje się, że zmiana wyszła zespołowi na dobre. W otwierającym „Amnesty (I)” utworze „Femen” oprócz sampla chóru z… coveru nirvanowego „Smells Like Teen Spirit” w wykonaniu Scala & Kolacny Brothers, mamy umiejętnie osadzony nerwowy bit. Kolejny „Fleece” to już pełniejszy popis nowego składu. Synthpunkowo bit i rozedrgany, w większości przetworzony wokal Edith, pokazuje, że nowa wokalistka czuję się w takiej hałaśliwie-elektronicznej formule świetnie. Przystępniej wypada natomiast następny „Char”, który z wykręconym klawiszem brzmi jak spreparowany fragment „Oxygen” Jean-Michel Jarre’a. Rewelacyjnie wypada natomiast „Enth”. Zabarwiony tanecznym dark electro i odrobiną industrialu, jest jednym z najlepszych utworów na płycie. Zaś mroczny i trochę nawiedzony „Sadist” wywołuje uczucie odrealnienia, spotęgowane również „anielskim” głosem Frances. Utwór dość zaskakująco się urywa, przechodząc w zakręcone synthowe interludium „Teach Her How To Hunt”. Atmosferę łagodzi delikatny i dość minimalistyczny „Chloroform”. Natomiast taneczny, trance’owy wręcz „Frail” rozkręca całość na nowo, a jeszcze bardziej podkręca ją electroclashowy „Concretre”. Z kolei „Ornament” wycisza dreampopowym klimatem, która do spółki z jeszcze bardziej rozmarzonym „Their Kindness Is Charade” kończy płytę.
Po czterech latach przerwy muzyka Crystal Castles przeszła pewną rewitalizację. Wzbogacona została przez spokojniejsze i bardziej nastrojowe elementy, co tylko przysłużyło się zawartości „Amnesty (I)”.
