Daria Zawiałow - Dziewczyna Pop

Nowa płyta Darii Zawiałow „Dziewczyna Pop” to kolejny koncept podróżniczy – tym razem osadzony w Stanach Zjednoczonych między Nowym Jorkiem, Arizoną i Kalifornią.
W ostatnich wywiadach wokalistka podkreśla, że to jej najbardziej osobisty album, w którym odsłania się bodaj najbardziej z dotychczasowych. Zmieniła też producenta i miejsce Michała Kusha zajął Bartek Dziedzic, znany ze współpracy z Dawidem Podsiadło, Brodką, czy Arturem Rojkiem. Daria zainspirowana w dużej mierze gitarowymi latami 90., optowała ponoć za brzmieniami mocniejszymi, zaś Bartek zmiękczał fakturę elektroniką i innymi środkami. W efekcie mamy płytę podzieloną na trzy rozdziały: „92”, „Pete Stop” i „Backdoor”, która z mniejszym, bądź większym skutkiem lawiruje. Otwierająca ją elektro-ogniskowa kompozycja tytułowa, która daje wstępne pojęcie o tym, jaki kierunek muzyczny został obrany. Wokalistka przywołuje tu dawne miłosne zauroczenia i fascynacje z charakterystyczną ‘zawiałową’ manierą. Kolejno wybrzmiewają znane już z singli motoryczno-strokesowe „Złamane serce jest ok”, powielające niejako wątek z poprzednika oraz słodko-gorzki, istotnie dość ‘najntisowy’„FIFI HOLLYWOOD”. Nie po raz pierwszy podstawą nagrań Darii Zawiałow jest bit, tudzież rytm – ten aż nader mocno charakteryzuję „Balladę o Niej” – bardzo osobistej, bowiem traktującej o zmarłej babci wokalistki. W tym zestawie średnio wypada „Ballada Punk (Jak Świry)”, która pod względem aranżacyjnym spokojnie mogłaby być utworem Dawida Podsiadło. Tego kiksa przełamuje znane z pierwszego singla electrofunkowe „Z Tobą na chacie”, który zapowiada się na absolutny pewniak koncertowy. Natomiast „Dziwna” to jedna z najlepszych kompozycji Darii w ogóle – mocno zarysowana gitarą linia melodyczna (solówka pod koniec), świetnie podbity rytm i ciekawy tekst, napisany z dwóch perspektyw. Ale największą ozdobą płyty jest „Intro ON” – akustyczna, nieco zamglona gitara, do tego prosty efekt gitarowy, delikatny bit pod koniec oraz głos Darii, mający w sobie coś z szeptu. Za swoistą ciekawostkę można uznać dość gładkie „SUPRO”, gdzie gościnnie pojawił się Taco Hemingway, który zaskakująco udanie tutaj… śpiewa. Z kolei „Bambi Sarenka” to jeszcze jeden pewniak koncertowy, a zarazem najbardziej gitarowy utwór na całej płycie. Wieńczą ją natomiast dość przejmująca akustyczna „Ballada znad rzeki” oraz podnóżkowy „Tom Yum”.
Nie jestem pewien, czy czwarta płyta Darii Zawiałow ma szansę zostać uznana za jej szczytowe dokonanie, aczkolwiek słychać zmianę w podejściu autorki zwłaszcza w pisaniu tekstów. Reszta jest już mniej więcej tym, do czego przyzwyczaiła nas na poprzednich płytach, a więc skocznym, gitarowym popem bez większej napinki.
MACIEJ MAJEWSKI




