dEUS - How To Replace It

Jedna z największych gwiazd belgijskiej muzyki alternatywnej dEUS wydała pierwszą od 10 lat płytę studyjną.
Długo zbierałem się do napisania o tej płycie, z prostej przyczyny – nie słucha się jej łatwo i szybko. Za każdym razem, gdy sądzę, że mam już ją możliwie opanowaną, ukazują się nowe szczegóły, dźwięki, słowa, nawiązania, podobieństwa. I trzeba zaczynać od nowa, aby podziwiać ją godnie jako całość, a nie zbiór numerów bez ładu i składu. Po pierwsze, to doskonały powrót tej popularnej ekipy z Belgii – obok Front 242, to najlepsze czym może pochwalić się tamtejsza muzyka alternatywna. Po drugie, "How To Replace It" to wielki album sam w sobie, jeden z najlepszych, jakie dEUS mają na koncie w ogóle. A otwierający go numer tytułowy to kwintesencja tego, co mają do powiedzenia. Genialny numer, idealny na start płyty, ale też koncertu, co zresztą ma miejsce na trwającej właśnie trasie. To lustrzane odbicie tego, co w ubiegłym roku The Afghan Whigs zaprezentowali na "How Do You Burn"; nie tylko z pytaniem w tytule i petardą na początku, ale i eklektycznym wydźwiękiem całego albumu.
12 numerów, 11 muzyków. dEUS nie atakują nas w milczącym osamotnieniu, lecz mają drugie tyle fachowców do pomocy; chociażby CJ’a Bollanda obsługującego elektronikę i odpowiedzialnego w dużej mierze za nowoczesne brzmienie płyty. Wystarczy rzut ucha na „1989”, nostalgiczny list miłosny do pewnej nieodżałowanej dekady. Obok niego, czekają takie niespodzianki jak „Pirates”, „Must Have Been New”, „Simple Pleasures”, czy „Man of the House”. Tak naprawdę, to każdy numer na tej płycie jest niezależną, osobną historią; żaden nie jest lepszy czy gorszy, bardziej lub mniej singlowy. Każdy z nich zasługuje na wypchnięcie przed szereg i reprezentowanie talentu, doświadczenia, wyczucia, ale i twórczego głodu Belgów. Łączy je sensoryczno-emocjonalny splot skojarzeń, barw i smaku. No i niezwykły głos Toma Barmana, który niczym narrator o głosie plastycznym jak Blixa Bargeld, opowiada historię dwunastu krótkich filmów, niczym Jim Jarmush, którego jest wiernym fanem. Jednym z podstawowych magnesów na ciekawskie uszy, jakimi od zawsze dysponowali dEUS, jest nie tylko różnorodność prezentowanego materiału, ale także jego nieoczywistość i brak schematów. To jest ta sama ‘niewygodna’ kategoria, co The Young Gods, The National, Laibach, Killing Joke, a nawet The Legendary Pink Dots czy Swans. dEUS oczarowuje pomysłowością, wachlarzem sztuczek, przebojem, czadem, tajemnicą, oraz niezwykłą kompatybilnością tych tematów. Sednem oddziaływania "How To Replace It" jest moc dotarcia do serca większości osób, które zdecydują się tu zajrzeć. Ta muzyka jest mroczna i uwodzicielska, drzemie w niej swoboda, różnorodność i przenikające się przestrzenie dźwiękowych. Nade wszystko, można jej podziwiać na okrągło, bez końca oddając się urokowi rocka alternatywnego a.d. 2023, kiedy mogłoby się wydawać, że świat słyszał już wszystko, a wszelkie innowacje to tylko uparte bądź naiwne kalkowanie schedy przeszłości.
JAKUB OŚLAK


