Düsseldorf - Live Re/Actions

"W głębi serca nosimy smutek i gniew, które przeradzają się w muzykę" - ten komunikat zamieszczony na poligrafii albumu koncertowego Düsseldorf najlepiej podsumowuje zawartość "Live Re/Actions".
Z Düsseldorf jest bardzo ciekawa sytuacja. Zespół powstał w 1989 roku (korzenie grupy tkwiły w formacji Nowy Horyzont) i przez wiele lat działał jedynie na rynku koncertowym. Miał między innymi na koncie udział w festiwalu Jarocin'89 oraz wiele występów klubowych. Po kilku latach działalności grupa zawiesiła działalność i podobnie jak wiele zespołów z tamtych czasów, nie pozostawiła po sobie żadnego wydawnictwa studyjnego. Kilka lat temu Düsseldorf reaktywował się, ukazała się składanka z niepublikowanymi nagraniami z lat 1989-1993, a trio zaczęło znowu intensywnie koncertować (Requiem Festival w Warszawie, Wrocław Industrial Festival). I właśnie podczas koncertów zagranych w latach 2014-2015 zarejestrowanych zostało 10 utworów, które znalazły się na "Live Re/Actions".
Zawsze z dużym dystansem podchodziłem do płyt koncertowych rejestrowanych podczas kilku koncertów zagranych w różnych miejscach. Bardzo rzadko udaje się zachować jednolity nastrój, pewną ciągłość, którą zapewnie jeden koncert. Z drugiej jednak strony moja wizyta na ubiegłorocznym Requiem Festival w Warszawie upewniła mnie w przekonaniu, że Düsseldorf to bardzo sprawnie działająca maszyna koncertowa. I właśnie z tego powodu nie zdziwiło mnie, że "Live Re/Actions" to znakomity album, który w pełni oddaje nastrój swego rodzaju misterium, jakim jest występ Adama Białonia, Adama Radeckiego i Mirosława Matyasika. Zupełnie nie słychać, że na tej płycie są utwory zarejestrowane podczas pięciu koncertów w Warszawie (dwa występy), Łodzi, Wrocławiu i Zawadzkiem na przestrzeni dwóch lat. Całość jest spójna, idealnie dopasowana i brzmi jak zapis jednego występu.
Trio znakomicie odnajduje się zarówno w gniewnych, transowych electro-industrialnych numerach mocno kojarzących się z tym, co prezentował Front 242 w latach 80. i 90. ubiegłego wieku. Zespół sprawdza się także w utworach bardziej klimatycznych (otwierająca płytę kompozycja "Projekcja" czy ambientowy "Rudnik" z koncertu poświęconego Eugeniuszowi Rudnikowi, który odbył się w 2015 roku w Muzeum POLIN w Warszawie). To ciekawe, mniej znane oblicze Düsseldorf.
Wierzę to w głęboko, że ten album jest zapowiedzią pierwszej, regularnej płyty Düsseldorf z premierowym materiałem studyjnym. Ten zespół musi zdobyć w końcu pozycję na polskiej scenie elektronicznej, na jaką zasługuje już od wielu, wielu lat. Reakcje widzów, które widziałem na koncertach, są dowodem na to, że muzyka tego trio nie pozostawia nikogo obojętnym na dźwięki płynące ze sceny.
