Dziki Blues Band - Dziki Poranek

Formacja Dziki Blues Band powstała na kanwie innej grupy – Ligi Dusz. Muzyka osadzona jest w tradycyjnym blues-rockowym klimatem i taka też wypełnia debiutancki minialbum grupy – „Dziki Poranek”.
Pochodzący z różnych środowisk i mający niejednokrotnie całkiem odmienne historie ludzie, spotykali się w jednym miejscu z inicjatywy wokalisty, Wiesława Kaniowskiego, znanego w lokalnym środowisku muzyków pod pseudonimem Dziki. Muzyk po latach muzycznej bezczynności, spowodowanej życiowymi perturbacjami, postanowił wrócić do tego, co kocha najbardziej, czyli bluesa i w październiku 2022 roku skierował swe kroki do kolegi z nieistniejącego już zespołu Liga Dusz, bardzo aktywnego basisty Witka Dziwlika (Liga Dusz, Dziki Squad, The Snow, Slow, Moby Dick, , Aleja, RIV) w celu skompletowania zespołu. Witek podjął wyzwanie i już po kilku tygodniach, w listopadzie, do zespołu dołączyli: perkusista Robert Harmata (Harnaś) (Desperacja, Vall Halla, Blowing Snow, Whisky On The Rocks, Two Tones, Krzywa Alternatywa, Stare Dziady, Garaż) oraz gitarzysta Paweł Paszek (TOOV, Aleja, The Snow). Ostatnim muzykiem, który dołączył zamykając skład, jest gitarzysta Marek Bury (Moby Dick, Beton Boogie, Boomerzy). Natomiast ze względu na zawodowe plany gitarzysty Pawła Paszka, podjęto decyzję o konieczności znalezienia zastępcy, który stanie na wysokości zadania i uzupełni skład. Człowiekiem, który spełnił te oczekiwania był Jacek Sędera (Ordere de Sion, Elvarum a także sideman wielu rockowych zespołów coverowych) na tyle, że został stałym członkiem zespołu, który od tamtej pory występuje z trzema, a nie dwoma gitarzystami.
Materiał zebrany na „Dziki Poranku” to 8 kompozycji, począwszy od otwierającej - nieco breakoutowej - zatytułowanej „Zmarnowane życie”. Słychać w niej nie tylko zgranie i groove zespołu, ale przede wszystkim ‘zmęczony’ wokal Dzikiego i brzmienie jego harmonijki ustnej. Kolejno wybrzmiewa smutna, lekko pulsująca ballada „Obudź mnie”, która pokazuje zespół przede wszystkim jako zgrabny pod kątem rytmicznym. Zaś utwór tytułowy spokojnie można podciągnąć pod power-bluesa, naznaczony najlepszym na płycie tekstem. Z kolei dość standardowy „Starzec” ma zdecydowań więcej rockowych inklinacji. Świetne wrażenie robi natomiast osadzony nieco w rytmie boogie-woogie numer drogi zatytułowany „Szerokości”. Zaś w dość powolnym, narastającym, acz rasowym „Bluesie cieni”, grupa raczy nas kolejnym podejściem do blues-rockowej materii. Podobnie jest zresztą w „Wtedy wróciłem”, który do tego ma całkiem nośny charakter. Z kolei zamykający, trochę za bardzo rozciągnięty „Kaj je chlyb”, z jednej strony aspiruje do ustawiania DDB w szeregu razem z grupą Dżem, a z drugiej... niemalże cytuje Led Zeppelin, a zwłaszcza solówek Jimmy’ego Page’a.
Dziki Blues Band zdaje się być korzennym zespołem miłośników bluesa i słychać to na „Dzikim poranku” bardzo dobrze. Nie ma tu potrzeby podboju świata – jest za to stabilność i całkiem sporo swobody muzycznej.
MACIEJ MAJEWSKI
