Elbow - Audio Vertigo

RecenzjaElbowUniversal Music Polska2024
Elbow - Audio Vertigo

"Audio Vertigo" to triumf Elbow, którym udało się ‘powrócić’ do łask po kilku słabszych latach, tworząc doskonały, wciągający album.

Elbow to lektura obowiązkowa dla sympatyków indie rocka lat 2000; a mimo to, ich muzyka nigdy do końca mnie nie przekonała. Niczego nie mogę im zarzucić, poza tym, że przelatują mi gdzieś między uszami, wpadając do worka z resztą ówczesnych chłopców z gitarami: The Strokes, Interpol, Doves, The Coral, The National, itd. Nawet ich żelazne albumy, które swego czasu zaznaczyły swoją obecność w indie rockowym świecie, "The Seldom Seen Kid" i "Cast Of Thousands", szybko się postarzały i po latach brzmią miałko. A zespół, jakby świadom tego, nie przestaje pracować nad nowym materiałem; i wzbija się na nim na swoje twórcze wyżyny. Fani i sceptycy zespołu (tacy jak ja) są zgodnie - "Audio Vertigo" to bardzo dobry album. Czy wielki, to ocenimy po czasie; ale póki co przynoszą nam płytę, którą mogę określić jako najdojrzalszą w ich dorobku, przy której wszystko co nagrali wcześniej zwyczajnie wymięka. Siłą "Audio Vertigo" jest nie tylko jej złożoność i dopracowanie, ale dźwiękowa przejrzystość, bijące ciepło, oraz siła jedności zespołu, który razem uderza w dzwon przywołując muzę. To taki album, jakim pół wieku temu było "Pet Sounds" – kieszonkowa symfonia, natchnione dzieło, po którym zespół The Beach Boys przestali być postrzegani jako pop dla surferów, a zaczęli jako genialni wizjonerzy muzyki.

Oczywiście, gdy Elbow wydaje "Audio Vertigo", słuchamy jego zawartości przez pryzmat 50 lat niezależnej muzyki gitarowej. Ta sztuka naprawdę im się udała – ten album się pamięta, nawet jeśli nie zawiera potencjalnych hitów, które będą śpiewali wszyscy. To już nie te czasy, muzyka jest zbyt rozdrobniona, aby jakaś piosenka potrafiła uchwycić powszechną uwagę i pamięć. Co innego album; ten format jest hołubiony przez maniaków, audiofilów, zbieraczy, domorosłych znawców i niezależnych krytyków, którzy prześcigają się w peanach (lub błocie) na ich cześć. "Audio Vertigo" to dobry kandydat do płyty roku każdego ich opiniotwórczego zestawienia.

Elbow postawili tu na zachwyt i przytulność. Mamy chóry (dzieci muzyków Elbow) i chórki, sekcję dętą, stos klawiszy, szafę gitar i Guy’a Garvey, który głosem dobrodusznego storytellera, głęboko akcentowanym tenorem, oczarowuje słuchaczy niczym Zbigniew Wodecki z orkiestrą Mitch & Mitch. Podobnie jak Peter Gabriel, Guy pełni rolę narratora, wodzireja i duszy towarzystwa, niż tradycyjnego lidera/ frontmana/ gwiazdy rocka. Jego niecodzienny głos jest wartością samą w sobie, a jeśli dołożyć jego lekkie, poetyckie słowa, łatwo wejść w jego świat nawet bez udziału muzyki. Jego głos, śpiew i słowa to doskonały instrument na "Audio Vertigo". Ale te prawdziwe instrumenty, za których aranżacje i produkcję odpowiada przede wszystkim Craig Potter, stanowią o sile tego albumu. Każdy z muzyków gra wyraźnie i przejrzyście, pełni radości z tego co robią. Nie ma tu utartych schematów, za to panuje pompa, natchnienie i satysfakcja. Wena dopisuje, pomysły dudnią w głowach, a zespół czuje, że jest na tropie i nic nie jest w stanie wytrącić ich z koncentracji. To wszystko przekłada się na odbiór całości przez słuchacza, który siedzi w pięknej sali nagraniowej, chłonąć natchnienie zespołu, każde słowo, dźwięk i ozdobnik, których jest tu bez liku. I żaden nie jest chybiony, ani przekombinowany.

"Audio Vertigo" to triumf Elbow, którym udało się ‘powrócić’ do łask po kilku słabszych latach, tworząc doskonały, wciągający album. Jestem przekonany, że gdy zakładali swój zespół, nie wierzyli, że mają w sobie na tyle kreatywnej siły, aby stworzyć coś takiego. Porównania do "Pet Sounds" i Petera Gabriela nie są tu nie na miejscu; to muzyka wielopoziomowa, która zachwyca szczegółami i nie da się jej skosztować ‘na raz’. To wymarzony materiał dla wielbicieli albumów, podziwianych na jak najlepszym sprzęcie, który jeszcze bardziej wyzwala to ciepło, organizację, dyscyplinę i geniusz "Audio Vertigo". Tytuł i okładka płyty nie pozostawia co do tego wątpliwości.

JAKUB OŚLAK

Powiązane materiały