Fever Ray - Radical Romantics

RecenzjaFever RayRapid Records / PIAS Poland2023

Po 5 latach od ostatniego wydawnictwa, ukazał się nowy album Fever Ray. „Radical Romantics” to nie tylko płyta dla wielbicieli artystki, ale i dla tych, którzy dotąd z twórczością Karin Dreijer nie mieli do czynienia.

First I'd like to say that I'm sorry/I've done all the tricks that I can – wybrzmiewają słowa znanego już z singla utworu „What They Call Us”. Jednak w momencie jego wydania nie było jeszcze wiadomo, że to właśnie ten kawałek będzie otwierał płytę. W tej sytuacji powyższe wersy nabierają dodatkowego znaczenia – tak jakby Karin niejako tłumaczyła się swoim odbiorcom z przerwy wydawniczej. Co ciekawe, pierwsze 4 utwory na płycie powstały we współpracy z byłym członkiem The Knife, a zarazem bratem artystki, Olofem Dreijerem. To poniekąd tłumaczy ciekawą, elektroniczną inkrustację „What They Call Us” i nieoczywisty dwuwarstwowy bit.

Ale nie mniej interesująco wypada także „Shiver”, choć tu już bit ma wyraźnie padowo-perkusyjny charakter, a i sam wokal Karin ma w sobie barwowo coś z Kate Bush. Nieco dziwniej wybrzmiewa natomiast „New Utensils”, gdzie łamliwość bitu tuszuje dość zwichrowaną harmonię. Najlepiej z tej pierwszej czwórki wypada „Kandy”, w którym Olof użył syntezatora SH101 – tego samego, przy pomocy którego stworzył „The Captain” The Knife. Zaryzykuję przy tym tezę, że gdyby Missy Eliott nadał współpracowała z Timbalandem, to tak brzmiałyby ich bieżące produkcje. Ale udział Olofa, to nie jedyna ‘gościnka’ na płycie – w również znanym z singla „Even It Out” pojawili się bowiem panowie Trent Reznor i Atticus Ross (uświadczyć ich można także w teledysku), którzy potraktowali temat klimatycznie i niemalże transowo, nie siląc się na żadne eksperymenty. Sama Karin sięgnęła tu natomiast po gitarę. Jest jeszcze nieco deprymujący, okołobjorkowy „Looking For A Ghost” z dziwnie pulsującym bitem i ozdobnikami z najbardziej prymitywnych klawiszy (tu z kolei swój udział zaznaczyła Nídia Minaj – producentka afrykańsko-portugalskiego pochodzenia). Tę część rozsadza dość dyskotekowy „Carbon Dioxide” – również znany z singla, aczkolwiek odstający charakterem od całości. Może to dlatego, że następujący po nim mroczno-niepokojący „North”, ponownie z udziałem duetu Ross/Reznor, po prostu powala klimatem. Album puentuje natomiast świetnie punktujący „Tapping Fingers” (szwedzki duet Aasthma popisał się kapitalnym podkładem) oraz wyraźnie eksperymentalny, a jednocześnie odrobinę za długi onomatopeiczny „Bottom Of The Ocean”.

Fever Ray przyzwyczaiła nas już do większych eksperymentów, niż te na „Radical Romantics”. Tym niemniej ta płyta może być ciekawym pomostem w jej dotychczasowej dyskografii, bo z jednej strony wykorzystano na niej patenty znane z poprzednich dokonań Szwedki, a z drugiej – ten materiał całkiem śmiało spogląda do przodu – przede wszystkim na różnego rodzaju artystyczne kolaboracje. A jak to wszystko prezentuje się na żywo, będzie można się przekonać 30 marca w warszawskim klubie Progresja.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały