Fonogon - 408

RecenzjaFonogonMusic Corner2024
Fonogon - 408

Grupa Fonogon na płycie „408” eksperymentuje i eksploruje rejony rocka, psychodelii, transu i... kosmosu.

Samo pojęcie FONOGON (z polskiego “dźwiękowa pogoń” od fono “związany z dźwiękiem lub głosem” i gon “bieg, pogoń za zwierzyną”) jest terminem z zakresu tzw. zjawisk paranormalnych. To zespół zjawisk, polegających na rzekomym generowaniu różnego rodzaju dźwięków oraz innych efektów w celu zwabienia uwagi środowisk akademickich. Taką samą nazwę nosi również istniejąca od 2015 roku formacja, która 4 lata później wydała debiutancką epkę "Trans Digenitality", została laureatem katowickiego przeglądu muzycznego Dzielnica Brzmi Dobrze z nagrodą dwuletniego patronatu Katowice Miasto Muzyki UNESCO i dołączyła do projektu My Name Is New wytwórni Kayax. Działania grupy przystopowała nieco pandemia, zmienił się też nieco jej skład.

Materiał zawarty na „408” powstawał na bazie luźnego jamowania, co słychać bardzo dobrze. To, co odróżnia ten materiał od poprzedniego, to mniejsze zastosowanie brzmień elektronicznych i sampli. Żywe brzmienia stały się tu punktem wyjścia. Słychać to już w otwierającym kosmiczno-mantrycznym „Doomed Little Club”, naznaczony ‘rozkazującym’ głosem Martyny Gołębiowskiej. Efekty tu uzyskane oparte są w dużej mierze o gitary Radosława Sierakowskiego oraz brzmienia syntezatorowe. Z kolei nieco funkowo zabarwiony „Walking A Dog On The Beach” ma w sobie więcej oddechu i lekkości, przez co nawiązuje w jakiś sposób zarówno do brzmień Beach Boys, jak i Pink Floyd. Zaś overdubowy „5 o’clock” imponuje zwartą formą, ale i zmianą temp. Miarowe budowanie przestrzeni miesza się tu z dość precyzyjnym wybijaniem rytmów. Zaskakująco w tym zestawie wypada natomiast „Thermal Image Of A Campfire”, brzmiący niczym drum‘n’bassowy, acz dość przestrzenny remiks jakiegoś zapomnianego numeru Massive Attack. Fonogonowy stempel daje tu jednak przede wszystkim wokal Martyny. Moment bardzo przyjemnego ukojenia przynosi „Drip Toad”. Utwór od pozornej opowieści miejskiej, przechodzi w rejony nieco bardziej zamglone i niespokojne, naznaczone nie po raz pierwszy na tym albumie dubem. Z kolei osadzone w dance-indie „Heloderma Europaeum”, to jedyny w tym zestawie numer zaśpiewany po polsku przez Natalię Południkiewicz, która w zespole odpowiada głównie za wizuale. Apogeum „408” osiąga za sprawą „Galaxy In Bloom” – długim, wielobarwnym utworze, zawierającym kilka kompozycji w jednej. Nie brak w nim improwizacji, ambientu i dubowego pulsu. Dokładając do tego dość jednostajny „L.O.o.P.Ex” (w którym głos Martyny bardzo przypomina... Gwen Stefani) i zamykające, spokojne „Milky Way, 50.3601167, 19.2298414” (zaśpiewane przez Radosława), wieńczy się podróż wśród dźwięków znajomych, ale dość niekonwencjonalnie ułożonych.

Fonogon, będący – jak mówią sami jego muzycy – projektem badawczym, otwiera percepcję słuchacza na szeroką paletę brzmieniową. Odnośników doszukać się tu można sporo, ale te nawiązania bywają często jedynie incydentalne. „408” to osobna i autorska płyta, pełna dźwiękowych niespodzianek, która wciąga, koi, zaskakuje i bawi.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały