Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeGazpacho - Soyuz
Gazpacho - Soyuz

Gazpacho - Soyuz

Recenzja20.07.2018Jakub OślakGazpachoKscope2018
Gazpacho - Soyuz

Norwegowie z Gazpacho objawiają światu swoje nowe, długogrające dzieło, które jeszcze donośniej i dobitniej niż wszelkie poprzednie wymyka się prostym podziałom.

Muzykę tego zespołu przywykło się wrzucać do garnca z wywarem prog-rockowym; jednakże, dużo straci ten, komu trywialna łatka przysłoni oczy i uszy na tą piękną, delikatną, a przede wszystkim nowatorską płytę. O muzyce Gazpacho zwykło się mawiać, że mają dług wdzięczności zarówno u Marillion, jak i Radiohead – i to porównanie nadal obowiązuje. „Soyuz” to chwila uchwycona w nirwanie nieważkości, tam gdzie obowiązują inne zasady fizyki, a sfera emocjonalna zostaje poddana ekstatycznemu natężeniu.


„Soyuz” jest płytą, która zapisuje się w pamięci słuchacza w bardzo specyficzny sposób. Bardziej niż konkretne melodie czy słowa, rejestrujemy jej efemeryczność – chwilę radości, która ulatuje jak babie lato w przestrzeni kosmicznej. Jej melancholijna subtelność, wsparta wspaniałym głosem Jana-Henrika Ohme, każe rozpatrywać ją w innych kategoriach, niż sztampowy prog-rock. Jest tu zarówno coś z kosmicznego rozmachu Muse, jak i skupionych, post-rockowych krajobrazów. To kierunek, w którym Norwegowie celują już od kilku krążków: mniej skomplikowanych struktur, więcej emocji i prostego piękna. To wszystko zbudowane na symbiozie elektroniki i gitar, wyczuciu i smaku.

Chociaż „Soyuz” należy rozpatrywać wyłącznie jako całość, na szczególną uwagę zasługuje pewna konkretna piosenka. „Emperor Bespoke”, bo o niej mowa, to rzecz na przebój. To złożona, harmonijna kompozycja, która z pewnością szybko zyska sympatię fanów na koncertach. Ohme osiąga na niej swoje wyżyny wokalne, a gracja muzyki momentalnie ustawia ją jako oś albumu. Nie potrafię myśleć o „Soyuz” inaczej, jak o płycie pięknej i skromnej, gdzie urok i kruchość kompozycji zderza się ze wznoszącą falą uczuć i emocji. To nie jest krążek jeden z wielu, lecz triumf. Gazpacho ponownie udowodnili, jak pomysłowo i nowatorsko da się wciąż podchodzić do koncepcyjnego rocka.

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Gazpacho - Fireworker
Recenzja08.10.2020

Gazpacho - Fireworker

Norweskie prog-rockowe Gazpacho wydało nowy album, który można zaliczyć do najlepszych dzieł w dorobku tej zasłużonej grupy.

Gazpacho i Pure Reason Revolution na dwóch koncertach w Polsce
News18.03.2020

Gazpacho i Pure Reason Revolution na dwóch koncertach w Polsce

Dwie gwiazdy prog-rocka: norweskie Gazpacho i brytyjskie Pure Reason Revolution zagrają w październiku w Warszawie oraz Poznaniu.

Gazpacho - Molok
Recenzja12.11.2015

Gazpacho - Molok

Po ubiegłorocznej płycie „Demon” Norwegowie z Gazpacho kontynuują swoją ascetyczno-folkową drogę artystyczną.

Galeria25.10.2015

Gazpacho, Iamthemorning / Warszawa, Karuzela / 24.10.2015