Gorgonzolla - Konsumpcja

RecenzjaMarcin KnapikGorgonzollaGorgonzolla2019
Gorgonzolla - Konsumpcja

Koncerty w całej Polsce, pełnienie roli supportu przed takimi zespołami jak Nocny Kochanek, Kabanos, Luxtorpeda, KSU, Łydka Grubasa i Closterkeller i jeszcze dwa występy na Pol’and’Rock Festival. Trzy lata po debiutanckim krążku „Eksploatowani” przyszedł czas na drugi krążek.

Utwory na tej płycie nie należą do najkrótszych. Cztery, pięć, sześć minut to standard. Ale dzięki temu można dawkować i zmieniać natężenie metalowego brzmienia. Zejść w ciężaru „Czołgach”, by wybuchnąć ostrym brzmieniem i ostrym głosem. Przejść ze skoczności w „Konsumpcji” do ostrego, atakującego połączenia brzmienia i krzyku i gdy wydaje się, że to koniec, znów powrócić do powracającego jak mantra hasła, o którym za chwilę.

Teksty obracają się wokół współczesnego społeczeństwa i jego kondycji. Momentami na granicy moralizatorstwa. Hasło pojawiające się i powracające w tytułowym utworze z płyty: „Zarabiasz, wydajesz, śpisz i wstajesz” wpada do głowy, a skoczna, chwytliwa (w dominującej części) kompozycja mogłaby być hymnem antyblackfriday’owej krucjaty. Agresywność i ponurość łączy się w „Czołgach” z tekstem o strachu i groźbie wojny. Ponury, ciężki krajobraz rysuje się i muzycznie i słownie w „Sztucznym pokoleniu” o współczesnej młodzieży. Choć w tym utworze mamy też przeskoki rytmu, choć nie zmieniają one krajobrazu kompozycji.


Ostrość i zaczepność proponują słuchaczowi „Zagubieni”, „Popiół” czy „W knajpie na dnie piekła”. Już od początku albumu zwracają uwagę głosy – melodyjny, czysty Kingi „Algi” Adamczak (nasuwa mi się na myśl Anja Orthodox) i agresywny, wściekły, growlujący Dominika „Kudłatego” Pajewskiego (choć ten drugi też bywa na płycie normalnie ponury). Paradoks działa przez całą płytę, choć może niektórych drażnić.

Luźniejszy charakter mają „Ludzie idealni” z gościnnym udziałem Zenka Kupatasy. Potem jeszcze instrumentalny „Bez zbędnych słów” (pasujący tytuł) i inny tematycznie od reszty ostatni punkt na albumie – „Dziękujemy i przepraszamy”. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest swego rodzaju puszczeniem oka, a już na pewno jest ukłonem w stronę ludzi pomagających przy płycie i fanów.

Na nowej płycie Gorgonzolli jest więc metalowo, bogato. Jest też pokręcona i nie najłatwiejsza. Niezbyt cukierkowo. Ponuro i smutno tekstowo, często też muzycznie. Ale i skocznie. Ciekawie i na dobrym poziomie.

Powiązane materiały