Gorycz - Zasypia

Olsztyńska grupa Gorycz domyka swoją trylogię albumem „Zasypia”, który okazuje się najcięższą tak emocjonalnie, jak i muzycznie częścią tryptyku.
Dotychczasowa twórczość Goryczy zawsze miała dwa główne filary – poetyckie teksty Tomka Kuklińskiego oraz muzykę rozpostartą gdzieś między post rockiem, metalem, a awangardą. Tym razem jednak ich moc jest jeszcze większa, niż na poprzednich płytach.
Począwszy od otwierającego płytę „Kocha” na zmianę wolnego i szarpiącego w pełnym transie, a jednocześnie szarpiącego bolesną liryką. Dotykamy tu świata odnoszącego się do rezygnacji i bólu, naznaczonych tak krzykiem, jak i nieco teatralnym lamentem Kuklińskiego. Dalej jest trochę bardziej ‘formalnie’, albowiem zabarwione plemiennym rytmem „Budzi”, jest bardziej przebojowe, acz równie ciężkie ładunkowo. Tak skondensowanej, a jednocześnie nie bezpośrednio podanej opowieści o utracie nie słyszałem już dawno. Zaś metafora tańca użyta w przeszytym niepokojem i napięciem „Tańczy”, przynosi nikłą namiastkę pokrzepienia. Niesamowicie wypada natomiast „Pije” – będące popisem przede wszystkim rytmicznym. Tomek Semieniuk na bębnach prowadzi utwór precyzyjnie i nader dokładnie. Dość miarowo wtórują mu obaj gitarzyści, zaś element minimalistycznej improwizacji jest tu zdecydowanie po stronie wokalisty. Z kolei dość przeraźliwe lirycznie „Zdradza” obudowane jest niespokojnym podkładem instrumentalnym, który najpierw dziwnie się skrada, a w dalszej części nie tyle wybucha, ile rozlewa się, stanowiąc idealne tło dla histerycznych majaków Kuklińskiego, podkreślonych płaczem na końcu utworu. Do pionu natychmiast stawia jednak atakujące „Wybacza”, mające w sobie coś z ducha twórczości Furii. Utwór ma co najmniej dwa oblicza, odróżniające się przede wszystkim tempem i rytmem, a gitarowa coda go kapitalnie dopełnia. Wraz z niemalże całkowicie blackmetalowym „Milczy” i najkrótszym na płycie, zwartym „Błądzi”, zderzamy się natomiast z najcięższą w wydźwięku częścią słowną płyty. Jej apogeum dostajemy jednak w „Starzeje” za sprawą m.in. słów: czas już gryzie Twoje warkocze/pękają od jego zębów zbielałe włosy/ będziesz miała jego głód na wyłączność. Na tym etapie narracji zastanawiamy się, dokąd ona zmierza i co jest jej zwieńczeniem. Czy przynosi ją wieńcząca album kompozycja tytułowa? Odsyłam by sprawdzić osobiście – nie tylko ją, ale i wszystkie pozostałe kompozycje.
Bo „Zasypia” to płyta pełna niedopowiedzeń i mimo swojej ciężkiej formuły – tak poukładana, że nie przytłacza totalnością, a daje przestrzeń na przemyślenie. Obcowanie z nią to jednak doświadczenie niełatwe, wymagające atencji i otwartości. Gwarantuję, że z takim nastawieniem każde jej kolejne przesłuchanie w jakiś niezrozumiały sposób wzbogaca.
MACIEJ MAJEWSKI



