Hedone - 600 Lat Samotności

„600 lat samotności” to następca albumu „2020”, a zarazem pierwsza całkowicie polskojęzyczna płyta w dorobku Hedone.
„To płyta o przemijaniu, odchodzeniu, zmęczeniu otaczającym światem, ale z drugiej strony też o nadziei i poszukiwaniu radości życia” – tak mówi o niej główny autor muzyki i spiritus movens Hedone, Maciej Werk. Istotnie – już w otwierającym album, pełnym niepokoju utworze „Nie wiem jak jest”, zderzamy się z niepewnością i samotnością. Świetnie sprawdza się tu podział zwrotek między Werka, a Izes. Jeszcze mocniej wypada z kolei dość dynamiczne „Już wszystko wolno”, poświęcone zmarłej matce Werka, gdzie wokaliści śpiewają na dwa głosy. Wątek rozczarowania ludzkością, mający charakter rozmowy z Bogiem, pojawia się w miarowym „Nie tak miało być”. Mimo dość ponurego tekstu, utwór ‘wchodzi’ dość płynnie. Nietrudno zatopić się natomiast w taneczno-halucynogennym „To nie boli”, gdzie jeszcze raz mierzymy się z niechęcią, wyziewającą z tekstu. Z kolei „Czy czujesz czasem to, co często czuję ja”, to nowa wersja utworu, wydanego w 2005 roku na płycie „Playboy”. Podyktowana jest ona poniekąd dołączeniem do zespołu przed kilku laty wspomnianej Izes, co spowodowało że utwór – zaśpiewany unisono – brzmi teraz jeszcze ciekawiej, niż przed 19 laty.
Dość złowieszczo wypada natomiast „W mojej głowie ciągle słowa” – ładunek zrezygnowania, jaki słychać w tym utworze, ‘dociąża’ płytę jeszcze bardziej. Ułamek nadziei przynosi „Na krótko wszystko ma sens”, naznaczony powolnym bitem (autorem muzyki jest Wojciech Król) i spreparowanymi gitarami. Pierwotnie album miała kończyć kompozycja tytułowa. „600 lat samotności” (nawiązująca do tytułu powieści Gabriela Garcii Márqueza, ale i do 600 urodzin miasta, z którego pochodzi zespół, czyli Łodzi) jest bodaj najbardziej pokrzepiającą kompozycją na płycie. Wieńczy ją natomiast utwór niejako bonusowy - „Czy czujesz czasem to, co teraz czuję ja”. Ten blisko ośmiominutowy kawałek, deklamowany pamiętnikowo przez Patrycję Krzyczman, brzmi trochę jak zapętlona transmisja (podkład) z sondy kosmicznej.
„600 lat samotności” spodoba się nie tylko fanom Hedone, ale i solowej twórczości Macieja Werka. Dużo tu bowiem nawiązań, loopów, eksperymentów i różnych domieszek brzmieniowych, z których jest znany. Nie bez znaczenia jest tu także udział Marcina Borsa, który płytę zmiksował i do spółki z Werkiem wyprodukował, co prawdopodobnie zaowocuje dalszą współpracą obu panów.
MACIEJ MAJEWSKI



