Iza Kowalewska - Pod Dachami Paryża

RecenzjaNatalia ZakolskaIza KowalewskaUniversal Music2016
Iza Kowalewska - Pod Dachami Paryża

Zmysłowość, mrok i czarny romantyzm to skojarzenia najlepiej opisujące najnowszy album Izy Kowalewskiej.

Słuchając albumu faktycznie można przenieść się pod dachy Paryża. Wąskie uliczki, za którymi nie wiadomo, co się kryje oraz przepełnione ludźmi piwniczne bary, gdzie wszystko może się zdarzyć. Wpadające w klasykę instrumentarium oraz nieco zachrypnięty głos wokalistki (szczególnie w promującym płytę „Los jak zegar”) intrygują od pierwszych dźwięków. Dodatkiem jest głos Adama Struga uzupełniający „Paroles, paroles”. Wspólnie tworzą duet, który wpisuje się w dialog muzycznych kochanków. Na płycie są oczywiście bardziej popowe utwory, jak chociażby marynarskie „Serce w butelce” czy „Anonimowa para”. Jest też słodkie „Tak czy nie”, akustyczne „Asfaltowe country”, gorzka „Gwiazda niedokończonej miłości” oraz ballada „Wenus z Milo”. Jako propozycję dosłownie francuską mamy „Sous le ciel de Paris”. Jest to jedyna piosenka, której wokalistka nie zaśpiewała po polsku, a która to doskonale sprawdziłaby się w każdym (także paryskim) zakątku świata. Album kończy „Była raz dziewczyna”, które z powodzeniem jest tą tak zwaną „wisienką na torcie”.

Z płytą „Pod dachami Paryża” Izy Kowalewskiej bardzo przyjemnie można iść przez codzienną „Karuzelę”. Zaprezentowane brzmienia prowadzone w większości przez smyki pobudzają wyobraźnię, a wieńczy je charyzmatyczny tembr głosu wokalistki. Do tego wciągająca warstwa tekstowa i przepis na dobrą płytę gotowy.