Jethro Tull – Curious Ruminant

Jethro Tull nie zwalniają tempa pracy i przynoszą swoim wiernym słuchaczom kolejny album studyjny, stanowiący już 24-tą pozycję w ich długogrającym katalogu.
Ian Anderson będzie obchodzić w tym roku swoje 78 urodziny i ani myśli udawać się na zasłużony odpoczynek. Wprost przeciwnie, jego praca w ostatnich latach tylko nabrała tempa i intensywności, co widać zarówno po grafiku koncertowym, ekskluzywnych reedycjach katalogu Jethro Tull (z dużą pomocą Stevena Wilsona), jak i zupełnie premierowym materiale. Przecież nie tak dawno, w 2022 roku, Tull powrócili do czynnej twórczości albumem „The Zealot Gene”, aby raptem rok później przynieść „RökFlöte”; a teraz, kontynuując tą twórczą passę, dostajemy zupełnie nowy „Curious Ruminant”, stanowiący 24-tą pozycję w studyjnym dorobku zespołu. Wielu fanów zadaje sobie przy tego typu okazjach pytanie, czy taki weteran jak Anderson i jego zespół muzyków może jeszcze czymś zaskoczyć, zaintrygować, wciągnąć do gry? Czy Jethro Tull to Jethro Tull, czy już tylko Ian Anderson i ktokolwiek, kto pojawi się w studiu (parafraza słynnego cytatu o Yes). Możemy deliberować na temat pokaźnego drzewa genealogicznego byłych i obecnych muzyków Jethro Tull, a także o nieobecności Martina Barre, Doane’a Perry czy Dave’a Pegga jako koronnych dowodów w tej sprawie; ale jednego podważyć się nie da – brzmienia. A gdy tylko słychać ten flet i głos minstrela, wtedy wiadomo od razu na czyim dworze bawimy.
„Curious Ruminant” nie jest albumem, na którym zespół wykonuje zaskakujące wolty twórcze, ani też desperacką próbą przywołania swojego klasycznego brzmienia. Anderson jest świadom swoich ograniczeń wokalnych spowodowanych wiekiem, więc tonacja i tempo tego albumu są w naturalny sposób do niego dopasowane. Podobnie jak Robert Plant czy Ian Gillan, tak i Anderson wie, że nie ‘wyciągnie’ ze swojego głosu tyle co na „Aqualung” (ta klasyczna płyta ma ponad 50 lat); zatem, nowy materiał jest w naturalny sposób bardziej stonowany, spokojniejszy, poukładany, bez zbędnej raptowności, karkołomności czy nawet ryzyka metody prób i błędów.
Mimo to, „Curious Ruminant” jest albumem, który mile zaskakuje swoją witalnością, dynamiką i harmonią. Jest to bardzo ‘bezpieczna’ płyta, na której świadomy słuchacz usłyszy dokładnie to, czego możemy się spodziewać po Jethro Tull, po ich blisko 60 latach stażu scenicznego. Młodsi acz sprawdzeni muzycy, jakimi otoczył się Anderson niosą weterana, przywołując tego progresywno-folkowego ducha, jakim od zawsze odznacza się Tull, w szczególności takie krążki jak „Heavy Horses” czy „Songs from the Wood”. Miło jest słyszeć, że ten klasyczny zespół o tak wyjątkowym brzmieniu nadal działa i potrafi oczarować tu i teraz, a nie tylko ze starych nagrań. Jethro Tull od samego początku swojego istnienia byli zespołem niełatwym w klasyfikacji, co stanowi jeden z powodów dlaczego od dekad tak przemawiają słuchaczom do wyobraźni. To zespół otoczony swoistym kultem i czcią, zarówno wśród fanów jak i innych muzyków; wiadomo zatem, że każdy kolejny ich album, po tak długiej przerwie twórczej w latach 2003-2022, będzie pod szczególnym nadzorem słuchaczy znających ich twórczość na wylot. Tull mają na swoim koncie albumy wybitne, przeciętne i poniżej oczekiwań; aczkolwiek, „Curious Ruminant” należy do tych, które, przy odpowiednim podejściu, dostarczą wielu pozytywnych wrażeń i zaskoczeń.
„Curious Ruminant” jest pod każdym kątem udanym albumem. Nie jest tak mocny jak „Aqualung” czy natchniony jak „Songs from the Wood”, ale ma solidne argumenty ku temu, aby zagościć w naszych głośnikach na dłużej. Forma wokalna Andersona nie przynosi mu wstydu, nawet jeśli jego styl mistrza ceremonii nabrał ducha dziadka czytającego wnukom opowieści przy kominku. Jego doświadczeni na scenie towarzysze dostarczają doskonałą scenografię tych opowieści i krzeszą ten typowy dla Tull klimat średniowiecza, lasów i wędrownej trupy muzyków. A gdy tylko do gry wchodzi ten flet, od razu pojawia się uśmiech zrozumienia i zadowolenia.
Kompozycje zgromadzone na „Curious Ruminant” są nie tylko zbiorem numerów, lecz tworzą także solidną, intrygującą konstrukcję opowieści. Odnoszę wrażenie, że każdy kolejny numer jest silniejszy od poprzedniego, prowadząc do finału w postaci „Drink From The Same Well”, oraz nastrojowej kody „Interim Sleep”. Na wyróżnienie zasługuje też „The Tipu House”, utwór tytułowy, oraz „Over Jerusalem”. A gdy na bębnach zespół wspomaga James Duncan, syn Andersona, a za konsoletą towarzyszy mu Bruce Soord, wtedy możemy być pewni, że to prawdziwie rodzinna, prog-rockowa fiesta, która zadowoli nawet wybrednych fanów Tull.
JAKUB OŚLAK
JETHRO TULL - „The Seven Decades” Tour
05.12.2025 Kraków ICE godz. 20.00
07.12.2025 Lublin CSK godz. 20.00
Bilety w cenie od 159 zł.
Sprzedaż biletów: eBilet.pl, Eventim.pl, Kupbilecik.pl, Tickermaster.pl, Rockserwis.pl



