Jimi Tenor Band – Selenites, Selenites!

Fiński czarodziej jazzu i elektroniki powraca z nowym albumem, po raz pierwszy w jego dorobku sygnowanym nazwą jego własnego bandu.
Jimiego Tenora kojarzymy przede wszystkim z trzema albumami, jakie popełnił dla wytwórni Warp Records w drugiej połowie lat 90., czasie eksplozji muzyki elektronicznej w jej nowych odmianach. W szczególności „Intervision”, z charakterystyczną mieszanką futuryzmu i retrospekcji, dopisało nazwisko pochodzącego z Lahti czarodzieja jazzu do całej litanii elektronicznych pionierów tego czasu, przesuwających linie Maginota między muzyką klubową, a „nowymi brzmieniami” – umownym zbiorem gatunków muzyki elektronicznej stawiającym bardziej na pejzaż, wyobraźnię, artyzm i konceptualizm, niźli transowy klubowy rytm.
Ze swoim future-jazzowym brzmieniem, ciepłymi klawiszami oraz stoickim poczuciem humoru, Jimi szybko stał się postacią równie ‘rozpoznawalną’, co Aphex Twin. Fin dobrze odnajdywał się przed kamerą i na scenie, a jego muzyka, video-klipy i ogólny performance mocno przypominały Franka Zappę – balansującego między pastiszem a ‘powagą’ w sposób równi subtelny, co enigmatyczny. Ów koktajl humoru i powagi to jego znak firmowy, podobnie jak charakterystyczne brzmienie – po jednej stronie ‘kosmiczność’, afro jazz i space age, a po drugiej domowe pielesze, lounge, chillout, downtempo, pełne zdystansowania i małomówności.
Wraz z końcem lat 90 i powolnym zmierzchem ‘nowych brzmień’ nie skończył się czas Jimiego. Gdy opadł już kurz zainteresowania ciekawostką, Jimi zaczął regularnie dostarczać kolejnych płyt, tym razem skierowanych już do zastałych entuzjastów jego stylu i osobowości, skacząc po brzmieniach soulowych, big bandowych jak i jazz-funkowych w stylu Herbiego Hancocka, Jimi często z kimś kolaborował – z Kabu Kabu z Niemiec, z Hjálmar z Islandii, a nawet z Tony’m Allenem i fińską orkiestrą UMO. Rozpiętość jego zainteresowań i złożoność możliwości stawała się z płyty na płytę coraz poważniejsza i dopiero wtedy wielu zrozumiało, że ten gość nie żartuje.
Wydany pod koniec roku 2025 album „Selenites, Selenites!” jest nie tylko dowodem tej rozpiętości i powagi, ale czymś rodzaju nowego sezonu w serialu życia Jimiego. To krótka ale konkretna płyta, w trakcie której dostajemy coś w rodzaju kompilacji wszystkiego, co Jimi do tej pory nagrał. W typowym dla niego stylu mamy tu zbiór nagrań lżejszych, zabawnych – takich jak „Furry Dice” czy „Sunny Song”, jak i tych zupełnie poważnych, wręcz niepokojących, takich jak najlepsze na całym krążku „Alice In Kumasi”. Znowu słychać ten jakże znajomy fanom Jimiego balans pomiędzy zappowskimi żartami, a pełną powagą i perfekcjonizmem Hancocka.
Osobiście stawiam na powagę i perfekcjonizm – nigdy nie byłem fanem kuglarzy i parodystów w muzyce. Ale Jimi Tenor ma u mnie dyspensę od tej zasady, na wieki wieków. Decyduje o tym przede wszystkim jego własny styl, miks powagi i humoru, jawy i snu, kosmosu i soulu, lounge i eksperymentu. To wszystko jest słychać na „Selenites, Selenites!” w niespełna 40 minut, które brzmi jak 20. Tenor potrafi bawić muzyką zarówno siebie, kompanów z zespołu, jak i słuchaczy, a jego talent spoczywa gdzieś na przecięciu linii fascynacji muzyką i dystansu do niej. Właśnie dlatego bywał częstym gościem stacji Viva-Zwei, tworzonej przez pasjonatów i prześmiewców.
Gdy słucham „Selenites, Selenites!” mam jeszcze inne skojarzenie – to byłby świetny soundtrack do serialu „Warszawianka” Jacka Borcucha, na podstawie prozy Jakuba Żulczyka. Dobrze znamy sympatię jaką Tenor darzy nasz kraj, a jego brzmienie ma pewne punkty wspólne z tutejszą wibracją i estetyką, gdzieś w środku absurdu i sci-fi, które stało się teraźniejszością. Widzę jak Tenor jedzie swoim skuterem razem z lekkoduchem „Czułym” gdzieś w okolicy Ronda De Gaulle’a albo Pardon To Tu, gdzie czeka ich kolejny dzień pełen słońca odbitego w wieżowcach, kosmicznych snów, jak i powracających koszmarów i niewyjaśnionych zjawisk.
JAKUB OŚLAK
JIMI TENOR BAND - Warszawa, Pardon To Tu, 21.03.2026
Bilety: https://pardontotu.pl/event/jimi-tenor-band/?event_date=2026-03-21

