Lisowska / Żeromski - Dwie dusze / Jedna melodia

Kasia Lisowska postanowiła wziąć na warsztat poetyckie teksty Stefana Żeromskiego i we współczesnym anturażu, zacierając granice czasowe między słowem i muzyką.
W 2025 roku minęło 100 lat od śmierci pisarza. W związku z tym Sejm RP zdecydował o ustanowieniu Roku Stefana Żeromskiego, który stał się czasem powrotu do jego życia i twórczości. Kasia przyznaje: “Osiem kompozycji na tej płycie powstało z potrzeby serca – z wdzięczności dla pisarza, którego świat towarzyszy mi od lat, ale tym razem objawił się w kameralnych, intymnych zapiskach z „Dzienników”. W tych wierszach odnalazłam kruchość i siłę jednocześnie, bunt i czułość, a muzyką próbuję przedłużyć ich brzmienie w dzisiejszym świecie.”
Teksty z “Wyboru wierszy” pochodzą z młodzieńczego okresu życia Żeromskiego. Co więcej - na płycie utwory nie są ułożone chronologicznie. Nie przeszkadza to jednak w ich odbiorze, a głos wokalistki, nadaje im dodatkowego wydźwięku. Tak jest chociażby w otwierającym płytę “Jam sam został” - przepełniony żalem i smutkiem po utraconej miłości, gdzie wokal przy akompaniamencie fortepianu, na którym zagrała Kasia nieco koi odbiór tego bolesnego tekstu. Nieco inaczej, bo znacznie bardziej filmowo wypada “Nie takie palma wichry kołysana”, gdzie ładunek emocjonalny gorzkiego tekstu wybija się ponad quasi-orkiestrowy (bo elektroniczny) aranż. Z kolei “Znam w duszy Twojej szczelinę” mimo ponuro-narodowego wydźwięku liryku, niesie jakieś… pokrzepienie. Może to zasługa aranżu - tak patetycznego, jak i poetyckiego, a może wyjątkowo gładkiego głosu Kasi. Sporo nostalgii przynosi natomiast “Wśród żywopłotów ukryta”, podana tu szkatułkowo z delikatnym fortepianem i nieco new'ageowymi klawiszami w tle, a nader wszystko - ujmującym głosem gospodyni. Najbardziej wyróżnia się jednak interpretacja “Smutno tu, tęskno i ponuro” obudowana odrobinę jazzowo. Swoje partie zagrali tu Marek Buchowicz na gitarze basowej, Tomasz „Orzeł” Rząd na gitarze akustycznej i Łukasz Szafrański na perkusji. Natomiast tak prostego minimalizmu, jakim odznacza się “Na północ idzie piosnka ma”, mogłoby się uczyć wielu współczesnych twórców. Jest też w tym zbiorze bodaj najbujniejsza aranżacyjnie kompozycja do tekstu “Biedne serce, kołacz sobie”, w którym Kasia prowadzi wokal z większą swadą, niż w pozostałych utworach. Na koniec zaś wybrzmiewa uspokajająca, acz poruszająca, będąca niemal modlitwą “Królowa serc”. Nie czuć tu już aż ciężaru jak wcześniej. Więcej - odnaleźć tu można pewne pocieszenie.
Lisowska – Żeromski „Dwie dusze – jedna melodia” to album dla admiratorów nie tylko twórczości poetyckiej Stefana Żeromskiego, ale też dla słuchaczy wyczulonych na subtelności, stroniących od banałów muzycznych i estetycznych. Nieczęsto się bowiem zdarza, żeby muzyka skomponowana do poetyckich i niekoniecznie współczesnych tekstów, tak udanie je uzupełniała, jednocześnie nie przeszkadzając im w pełnieniu swoich ról. A tych podanych głosem Kasi Lisowskiej jest co najmniej kilka - bo o ile dominują dojmujący smutek i melancholia, to słuchając ich, można zdobyć się także na refleksję, a nawet (a może przede wszystkim) poczuć empatię z ich autorem.
MACIEJ MAJEWSKI




