Kim Nowak - My

Długo przyszło czekać na nową płytę Kim Nowak, ale czy było warto?
Minęło ponad 11 lat od wydania poprzedniej płyty grupy zatytułowanej „Wilk”. Jak mówi Bartek ‘Fisz’ Waglewski, jej odbiór nie był zbyt dobry, co było jedną z przyczyn odłożenia projektu – wówczas grającego jako trio – na inne czasy. Teraz grupa wróciła jako kwartet – na bas dołączył ‘kolega z podwórka’ Staszek Wróbel, który współpracował wcześniej z braćmi Waglewskimi przy nagrywaniu jednej zpłyt projektu Tworzywo. Tym razem odciążył także wspomnianego Fisza z gry na basie, dzięki czemu ten mógł skupić się tylko na kwestiach liryczno-wokalnych. I od pierwszych dźwięków słychać, że „My” to płyta kolektywna, ponownie utkana z wpływów młodości wszystkich muzyków – osadzona w latach 80 i 90.
Już przez otwierający album numer tytułowy przeziewa nostalgia za dawnymi czasami. Z kolei w znanym z singla utworze „Łysy z Fify”, Fisz rozlicza się z utraconą miłością do piłki nożnej. Tekst powstał po mistrzostwach świata w Katarze i jest swoistym protest songiem wobec także bieżącej rzeczywistości piłkarskiej na politycznym, społecznym i kulturowym tle. Swoją drogą – muzycznie numer przypomina nieco dokonania The Stubs. Zaś „Bohaterzy” to swoista oda do ursynowskiego blokowiska, na którym wychowało się trzech członków Kim Nowak. Jest też odnośnik do czasów hardcore’owych w osiemdziesięciosekundowym kawałku „Ludzie w biegu”, który przypomina nieco dokonania Dezertera. Podobny charakter mają „Dzikie gęsi”, choć tu słychać bardziej melodyjną odmianę punka. Z kolei w „Lajonelu” śmiało pobrzmiewają echa post-punka, który opatrzony zabawno-ironicznym tekstem Fisza, jawi się tu jako swoisty smaczek. Kapitalnie natomiast wypada „Piasek” z uniwersalnym tekstem, naznaczony powtarzalną frazą: Nie dostrzegamy zmian. Jeszcze jeden ukłon w stronę lat 80, to utwór „Sól”, który dość zaskakująco odwołuje się do twórczości… Lady Pank. Jest to zarazem jeden z najbardziej przejmujących kawałków na płycie. Do bardziej pierwotnych brzmień zespół wraca w „Garażowym psie”, który już - nomen omen - tytułem sugeruje charakter muzyczny. Zaskakuje za to „Pra świat”, który podlany jest pulsem godnym wczesnych The Police, a który przenosi się także na „Wiatr ze wschodu” - lirycznie odwołującym się do bieżących kwestii polityczno-społecznych. Ale największe wrażenie na płycie robi utwór „Apetyt”. Muzycznie osadzony trochę w nowej fali, niesie najbardziej poruszający tekst Fisza z powracającym, dość pokrzepiającym wersem – Piękno ma wielką siłę. Na koniec słodko-gorzkie wyznanie miłości w dość spokojnym (piękne partie altówki autorstwa Anny Prokopczuk-Kwapniewskiej) „Echu” oraz domykająca całość „Słodycz”.
„My” to płyta z jednej strony dość frywolna, a z drugiej nostalgiczna, może nawet momentami boomerska. Słychać na niej jednak świadomość muzyków oraz wypracowaną latami na różnych polach jakość. Miejmy nadzieję, że tym razem utrzyma ona Kim Nowak w dłuższej aktywności.
MACIEJ MAJEWSKI


