Komety - Ostatnie Okrążenie

RecenzjaKometyPeleton Records2024
Komety - Ostatnie Okrążenie

Czy „Ostatnie okrążenie” to zwieńczenie kariery Komet?

Tytuł płyty rzeczywiście może sprawiać takie wrażenie. I choć Lesław Strybel nie ma w planach kończenia swojej artystycznej drogi, niepewność czasów, w jakich żyjemy powoduje, że kolejne wydawnictwa Komet pozostają pod znakiem zapytania. Jak zatem wypada 11 płyta w dorobku zespołu? Zaczyna się podobnie, jak poprzedni album grupy, czyli od tytułowej kompozycji instrumentalnej. Raptem 17-sekundowa miniatura, mająca w sobie coś z dokonań The Who i riff zbliżony do „Rumble” Linka Wraya, przyjemnie wprowadza w nastrój całości. Następujący po nim „Ktoś”, to typowo kometowy utwór, który spokojnie mógłby się znaleźć na dowolnej płycie zespołu. Charakterystyczna nośna gitarowa rytmika, głos Lesława na lekkim pogłosie, delikatny cymbałek i klawisze w tle – ot patent, który wciąż świetnie się sprawdza. I do tego dość smutny tekst… Radośniejszy muzycznie jest „Kryzys na wizji”, dotykający świata celebrytów, czy raczej bardziej ich problemów psychicznych. Nie może też zabraknąć na płycie Komet kompozycji z imieniem kobiety. W tym wypadku jest to letnia piosenka okraszona tytułem „Marta”. Z kolei po niespełna minutowym przerywniku „Azymut”, dostajemy iście popisowy numer – „Paul Weller”. To oda do wieloletniego idola Lesława, który postanowił uwiecznić w piosence historię życia lidera The Jam. Czy udało mu się to zrobić w prawie 2 i pół minuty? Proszę sprawdzić. A że utwór nawiązuje do „Town Called Malice” – tym lepiej.

Kolejnym typowym numerem Komet, podejmującym temat ludzkiego zagubienia, jest utrzymane w stylu rockabilly „Z rąk do rąk”. Kapitalnie wypada też „Syndrom suchego oka”. Deklamowany przez Lesława, brzmi trochę jak akustyczny numer Jane’s Addiction. Szkoda jedynie, że liczy raptem 74 sekundy, bo pozostawia po sobie spory niedosyt. A gdy już przyjmiemy kolejny kometowy szlagwort w postaci „Biegnę do ciebie”, będziemy mogli rozkoszować się krótką morską opowieścią instrumentalną „Piętnastoletni kapitan”, nawiązującą do tytułu książki Juliusza Verne’a. Jest też jedna z najważniejszych kompozycji Komet, jakie powstały w ostatnich latach – a więc „Ludzka istota” z jednym najważniejszych wersów, jakie pojawiły się kiedykolwiek w twórczości Lesława. Z kolei dość bujnie zaaranżowane, a zarazem wieńczące album „Pierwsze ostrzeżenie”, tworzy prostą, acz sprytną klamrę z pierwszą kompozycją na płycie.

Komety pozostają bytem niezależnym, ale też istniejącym poza czasem. Nie ma chyba w Polsce drugiego takiego zespołu, który zupełnie nie kłania się modom, działa według własnych zasad i przenosi do świata, którego już nie ma, a jednocześnie dotyka tego, który jest. „Ostatnie okrążenie” jest tego kolejnym przykładem.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały