L4 - Są Takie Miejsca

RecenzjaL4MAQ Records2022

Nieco zapomniana poprockowa grupa L4 po reaktywacji przed paru lat wróciła z premierowym materiałem.

Zespół swoje sukcesy święcił głównie w latach 80., kiedy to wystąpił na festiwalu w Opolu, zaś piosenka "Super Para” dotarła w 1984 roku do pierwszego miejsca Listy Przebojów „Trójki”. Tej passy nie udało się jednak utrzymać i dwa lata później grupa zawiesiła działalność. Prawie cztery dekady przerwy to sporo – zmieniło się w tym czasie wszystko. L4 – również - przede wszystkim pod kątem składu. Z poprzedniego zostali jedynie perkusista Waldemar Pękala i klawiszowiec Zbigniew Miara. Po dokooptowaniu nowych muzyków, grupa nagrała płytę „Są takie miejsca”. Zawiera ona muzykę z pogranicza popu i rocka, usilnie nawiązującą do dawnego stylu, więc niewiele się zmieniło. Tak jest w otwierającej, dość żywej „Bezsilności”, czy ‘ejtisowych’ „W cieniu drzewa”, „Radio gra” i „Mów do mnie mów”. Lepiej jednak wypadają utwory odrobinę mocniejsze - tytułowe „Są takie miejsca”, „Uciekinierka” (przypominająca nieco twórczość T.Love), „Podwórko” (utrzymany w stylu dawnych dokonań De Mono), chwytliwy „Prymus”, czy odrobinę odświeżona wersja „Super Pary”. Co ciekawe, wokal Łukasza Samburskiego bardzo przypomina głos Leszka Nowaka ze Sztywnego Palu Azji.

Ta płyta jest jak randka z bardzo dawną miłością, która wyszła z gabinetu medycyny estetycznej. Niby wszystko jest w porządku, ale widać – a w tym przypadku słychać - że to już nie to, co przed laty. Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć, że powstała jako zapis działań nowego składu grupy, które sprawdzili już jej najbliżsi znajomi i rodziny. I nie zdziwię się jeśli głównie to do nich najbardziej trafi ten materiał.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały