Leprous - Melodies Of Atonement

RecenzjaLeprousInsideOut2024
Leprous - Melodies Of Atonement

Na swojej najnowszej, ósmej już płycie grupa Leprous odeszła od bogatych, orkiestracyjnych brzmień na rzecz kompozycji niekoniecznie prostych, ale zdecydowanie bardziej bezpośrednich.

“Melodies Of Atonement” to jednak przede wszystkim emocje. Już w otwierającym “Silently Walking Alone”, gdzie na tle syntetycznej pulsującej pętli i wtórującym jej bębnom, melodie ustępują raczej gitarom. Sam głos Einara Solberga jak zwykle pełen natężenia, deklaruje zgodnie zaś zgodnie z tytułem samotną wędrówkę w celu poszukiwania (a jakże!) siebie. Więcej dramatyzmu ma w sobie progmetalowy “Atonement”. Tytułowa pokuta nie ma tu wiele wspólnego z żalem, a raczej z obwinianiem (słowa refrenu). Zaskakuje natomiast nieco triphopowy “My Specter”, pełen lamentu oraz balansowania między ciemnością, a jasnością. Brzmi bowiem jak kompozycja zza światów. Jest też kontarst Stwórcy z nauką w łkającym “I Hear The Sirens”. Jest też powolny, acz dość mocarny “Like A Sunken Ship”, nawiązujący odrobinę do stricte metalowych początków działalności grupy, w którym znalazło się nawet miejsce na mało wyszukane “Lalalala-lalalala”.

Z kolei następujące po sobie kompozycje “Limbo” i “Faceless” to dość typowe utwory Leprous, z czego drugą nawiązuje trochę klimatem do… indie rocka. Zaś nieśpieszne i nocne “Starlight” stanowi całkiem udane dopełnienie całości. Kapitalnie wypada natomiast “Self-Satisfied Lullaby” - podniebny, początkowo dość minimalistyczny aranż, pełen chórków i pewnej sakralności, stanowi esencję narracji, jaką Einar prowadzi na tej płycie. Jej podsumowanie wyraża natomiast zamykające “Unfree My Soul”.

Poszukiwania wokół różnych stylów muzycznych w Leprous trwają w najlepsze. Gdzie zaprowadzą one Norwegów, przekonamy się pewnie na kolejnych płytach bowiem “Melodies Of Atonement” zdaje się być momentem przejściowym.

MACIEJ MAJEWSKI

Leprous w Polsce: 01.02.2025 - Warszawa, Progresja.

Bilety TUTAJ.

Powiązane materiały