Lostbone - Not Your Kind

RecenzjaMaciej MajewskiLostboneFonografika2014
Lostbone - Not Your Kind

Panowie ze stołecznej grupy Lostbone przyzwyczaili nas już do regularnie spuszczanych muzycznych łomotów, niezależnie od tego, czy mówimy o koncertach grupy, czy o jej wydawnictwach płytowych. Czwarty album „Not Your Kind” nie tylko tę tendencję utrzymuje, ale i wnosi coś więcej.

Zaczyna się swoistym zaproszeniem pod postacią otwierającego „Into The Pit”. Nie sposób się nie przyłączyć do „młyna”, skoro utwór chwilami trzepie trzewiami, niczym najlepsze dzieła Vadera. Bardzo treściwy i konkretny początek. Dalej jest równie mocno. Tytułowy „Not Your Kind” imponuje zwartością i rytmicznością. Głowa po prostu sama się kiwa. „Through Hell We Rise” kontynuje trend pędzący. Wrażenie w tym utworze jest momentami tak kołujące, że zastanawiam się, czy to gitara Przemka Łucyana „goni” partie bębnów Jana Englisza, czy odwrotnie. Ciekawie wypada natomiast „Nothing Left” z gościnnym udziałem Titusa z Acid Drinkers. „Postrzępiony” riff nadaje tutaj nieco różnorodności, na tle gęstych partii sekcji rytmicznej. Przypomina to nieco brzmienia znane z twórczości Machine Head, czy nawet Slikpnota (polecam zapoznanie się z teledyskiem do tego numeru – przyp. MM). Zaś jednym z najciekawszych utworów na płycie jest „Monolit” z gościnnym udziałem Tomasza „Lipy” Lipnickiego i Michała Kostrzyńskiego. Pierwszy użyczył w nim swojego charakterystycznego wokalu w refrenie, (który zresztą idealnie doń pasuje), zaś drugi wyciął zgrabne solo w drugiej części utworu. Jest to też jedyny utwór na krążku w całości napisany w języku polskim. Opętańczo natomiast wypada „False Flag”. W tle głównej części wybrzmiewa zasadzający się w uchu, niepokojący motyw „migoczący”. Muzycy Lostbone twierdzą, że to przypadkowy dźwięk, który powstał już na etapie rejestracji utworu. Niezależnie od tego, jak jest faktycznie – efekt wyjątkowo zapada w pamięć. Końcówka płyty to już potocznie mówiąc - jazda bez trzymanki. Krótki i wbijający w ziemię „Fuck This” otwiera tę stawkę. Gęsty „Wrecking Ball” na szczęście nie ma nic wspólnego z Miley Cyrus, zaś wyróżnia go skromna solówka Dariusza "Darona" Kupisa z grupy Frontside. Całość natomiast zamykają „Not As Others”, w którym wokalnie wspomógł grupę Łukasz "Pachu" Pach (odpowiedzialny zresztą za także poligrafię płyty – przyp. MM) oraz momentami nieco blackmetalowy nie tylko w wymowie „No Religion”.

Można odnieść wrażenie, że panowie z grupy Lostbone gęsto wypełnili te 37 minut nie tylko sowitym muzycznym kopem, ale także naszpikowali utwory gośćmi. Nic bardziej mylnego! Każdy z nich spełnia tutaj określoną rolę, nawet jeśli jest ona symboliczna. To wyróżnia „Not Your Kind” w dyskografii grupy jako dzieło najciekawsze, ale i włącza je do grona najlepszych polskich płyt metalowych tego roku.