Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeLunatic Soul - The World Under Unsun
Lunatic Soul - The World Under Unsun

Lunatic Soul - The World Under Unsun

Recenzja31.10.2025Lunatic SoulMystic Production2025
Lunatic Soul - The World Under Unsun

Niestrudzony w pracy twórczej Mariusz Duda przynosi zupełnie nowy, podwójny album Lunatic Soul, stanowiący zwieńczenie egzystencjalnego cyklu artystycznego tego projektu.

Podwójne albumy w muzyce rockowej zawsze były aktem odwagi ze strony artystów, nawet w najbardziej przyjaznych dla longplaya czasach. Takie klasyczne historie jak „The Wall”, „Physical Graffiti” czy ‘Biały Album’ są po dziś dzień obarczone odrobiną krytycznego sceptycyzmu jako rozwleczone i miejscami wydumane. Na ‘Ścianie’ Floydów niedaleko „Comfortably Numb” mieści się „The Trial”, Zeppelini poza ‘Kaszmirem’ nagrali między innymi „Boogie With Stu”, a Beatlesi obok „Blackbird” wstawili „Revolution 9”. Podwójny album z natury rzeczy jest ryzykowny i wymaga więcej cierpliwości od słuchacza, oraz doświadczenia od artysty.

Żyjemy w dobie skracania albumów do 30 minut, gdyż słuchaczom ponoć na więcej nie starcza uwagi; a może to artyści nie potrafią ich zaciekawić na dłużej? Tylko odważny muzyk o stabilnej renomie i potrzebie tworzenia może się pokusić o 90 minut premierowego materiału solowego. Mariusz Duda, spiritus movens Riverside, potrafi znaleźć na to czas i inspirację, gdzieś w nieustannym cyklu nagrywania, wydawania i koncertowania. Uwielbiam muzyków, którzy ciągle coś tworzą; i chociaż czasami mniej znaczy więcej, o czym za chwilę, o tyle regularne wydawanie płyt jest przeze mnie milej widziane, niż nagłe powroty po 20 latach milczenia.

„The World Under Unsun” jest rzeczą złożoną, której warto poświęcić dużo uwagi, niezależnie od konkluzji. To wystarczająco długa i niejednolita płyta, aby nasze postrzeganie jej treści i brzmienia zmieniało się wraz z upływem czasu; podobnie jak z biegiem lat i ewolucją stylistyczną zmienia się moje postrzeganie całego Lunatic Soul. Pierwsze cztery albumy tego projektu nigdy mnie nie zachwycały, ale diametralną zmianę przyniosło „Fractured”. Poczułem wtedy, że Lunatic Soul pozwala czerpać zupełnie niezależny od Riverside zestaw doznań. A późniejsze „Through Shaded Woods” uważam za jeden ze swoich ulubionych albumów w ogóle.

Dość powiedzieć, że moje oczekiwania wobec „The World Under Unsun” były wysokie. Może to być finałowy album Lunatic Soul, zamykający nieliniową narrację podmiotu lirycznego w jego wędrówce przez wymiar lęków i koszmarów, krainę życia i śmierci. To płyta z kategorii ‘Daleka podróż / Nowa przygoda’, do której trzeba odpowiednio ‘zasiąść’, taka jak „Incantations” Oldfielda, „Bitches Brew” Milesa, „Zeit” Tangerine Dream, czy płyty Swans albo Godspeed. To album, który wymaga znalezienia dobrego momentu i właściwego nastroju, wymusza koncentrację i regularne powroty; i wbrew obecnym prawidłom, nie jest rzeczą ‘na raz’.

W rocku progresywnym, jak wiemy, najbardziej bawi złożoność i… progresywność, czyli postęp, innowacje, kroki naprzód. Na przestrzeni lat, albumów, okresów i kanałów swojej twórczości, Mariusz Duda powiedział już tyle, że można wybaczyć, a wręcz przyjąć z radością wszelkie powtórki z rozrywki. Gdy mamy do czynienia z albumem, który zamyka rozdział, tym bardziej możemy oczekiwać kompilacyjnej natury jego brzmienia i kształtu; ostatniego aktu, gdy wszyscy wychodzą na scenę i wspólnie grają requiem. W tym przypadku mówimy o przekrojowym pokazie sztucznych ogni, z jakich znamy Lunatic Soul – i nie tylko – w jednym miejscu i czasie.

Słuchając „The World Under Unsun” odnoszę wrażenie, że skądś już te numery znam. Słyszę las z zielonej płyty, lockdownową elektronikę, wastelandowe zgliszcza, gęsty futuryzm „Fractured” i wiele innych. Mariusz Duda już stosował taki kompilacyjny zabieg, w kompozycji „Transition II” z poprzedniej płyty Lunatic Soul. Już wtedy ten przelot nad światem porywał słuchacza za sobą – a teraz mamy to w pełnym rozmiarze bliźniaczych płyt, zachodzących jak dwa nie-Słońca (lub cynamonowe muffiny) nad planetą Kepler-16b. Ich symetria budzi grozę i zachwyt, a niesiona wiecznym ogniem zguba nie kończy się ani wybuchem ani jękiem, tylko wstaniem od fortepianu. „The World Under Unsun” jest zbudowany wokół gamy instrumentów akustycznych, dętych, folkowych, elektrycznych i elektronicznych; wokal także pełni bardziej rolę instrumentu, niźli głównego aktora. To znamienne dla Lunatic Soul - Mariusz nie ‘zaśpiewuje’ tej muzyki, jak zdarza mu się w Riverside, tylko harmonizuje wokal z instrumentami. A jak wiemy z przykładu Petera Gabriela czy Fisha, nadmiar wokalu prowadzi do jednorodności i rozmycia, co oznacza ryzyko nudy. A przecież podwójna płyta ma bawić podwójnie; inaczej łatwo jest posądzić ją o ‘ilość, nie jakość’, tak jak „Tales from Topographic Oceans” Yes, synonim progresywnej pompy.

No właśnie, ilość. Ilość i wielorakość muzyki na tym albumie wywołuje u mnie efekt ‘obiadu u cesarza Chin’ – nie zjem wszystkiego, chociaż chcę próbować, bo wiem, że każda z tych kompozycji jest warta uwagi i koncentracji. Ta muzyka jest zajmująca, pierwszoplanowa, i wielowarstwowa; to nie są improwizacje Zorna czy tapety Basińskiego, chociaż jazz i ambient też są tu obecne. Nawet gdybyśmy te 90 minut skrócili do 70, to nadal jest to za dużo na raz, o czym wiedzą fani „Superunknown” Soundgarden. A jest co skracać – niestety część kompozycji, słuchana ciurkiem, wydaje się powtarzalna i zbędna, wręcz psująca doskonały obraz całości.

Właśnie to uważam za największy mankament „The World Under Unsun” – coś, co jest jego unikatową cechą, czyli długość. Nie jest łatwo przesłuchać obie te płyty za jednym zamachem bez spoglądania na zegarek i przycisk ‘skip track’. Ten balast jest szczególnie odczuwalny na drugim krążku (pierwszy jest perfekcyjny), i takich numerach jak „Ardour” i „Game Called Life”. Płyta byłaby bez nich lepsza, ale wówczas załamałaby się ta symetria pomiędzy krążkami, która na pewno nie jest przypadkowa. Mariusz uwielbia geometrię swoich płyt, wzajemne zależności i pajęcze stratagemy. Zabranie jakiegokolwiek elementu oznacza zburzenie tego domku z kart.

„The World Under Unsun” to muzyka wybitna, złożona z kompozycji, które są jak mini-albumy same w sobie, jak mini-seriale w głębszym cyklu. Nawet te ‘zbędne’ numery są na tyle przepastne, że da się w nich usłyszeć pierwiastki geniuszu, trafiające słuchacza tu i teraz. To nadal bardzo osobista rzecz, której nie musimy rozumieć tak jak rozumie ją jej twórca, aby ją podziwiać. Lepiej podchodzić do niej jak do I Ching - Księgi Przemian, ewentualnie pudełka czekoladek Forresta Gumpa – fragmentarycznie, wybiórczo, losowo. Wskazywać numer na dziś, porcjować, i znajdować to jakże nieodmienne lunatyczne światło w każdym z osobna.

Wyróżniłem gorsze numery, to dla symertrii nazwę także te lepsze. To najdłuższe, floydowsko nazwane „Mind Obscured, Heart Eclipsed”, a także „Loop of Fate” i „Hands Made of Lead”. Ale kwintesencją tego albumu jest „The Prophecy”, które wyskakuje mi z głośnika od pierwszego przesłuchania – podniosłe, triumfalne, acz osobiste i nastrojowe. Cała ta płyta gra nastrojem i krajobrazem, jest introwertyczna i neurotyczna. A jednocześnie jest bogata i przekrojowa, niczym koncert Lunatic Soul do którego nigdy nie dojdzie. Jeśli to rzeczywiście koniec, to jest to godny koniec. Do wielokrotnego przesłuchiwania, odstawiania na półkę i wiecznych powrotów.

JAKUB OŚLAK

Powiązane materiały

Powiązane materiały

"The New End" od Lunatic Soul
News02.10.2025

"The New End" od Lunatic Soul

Lunatic Soul - solowe wcielenie Mariusz Dudy, kompozytora, wokalisty i basisty znanego m.in. z Riverside - zapowiada nowy, podwójny album „The World Under Unsun”, który ukaże się 31 października. Ukazał się nowy singiel „The New End”.

Lunatic Soul zaprasza na spotkania promocyjne nowej płyty
News25.09.2025

Lunatic Soul zaprasza na spotkania promocyjne nowej płyty

Lunatic Soul - solowe wcielenie Mariusz Dudy, kompozytora, wokalisty i basisty znanego m.in. z Riverside opublikuje swój nowy, podwójny album „The World Under Unsun” 31 października. Z tej okazji Mariusz zaprasza na serię spotkań promocyjnych .

Lunatic Soul prezentuje pierwszą zapowiedź albumu „The World Under Unsun”
News29.08.2025

Lunatic Soul prezentuje pierwszą zapowiedź albumu „The World Under Unsun”

Lunatic Soul - solowe wcielenie Mariusz Dudy, kompozytora, wokalisty i basisty znanego m.in. z Riverside - zapowiada nowy, podwójny album „The World Under Unsun”, który ukaże się 31 października dzięki wytwórni Mystic Production. Dziś ma swoją premierę nowy singiel „The Prophecy”.

Nowy singel Lunatic Soul
News11.06.2025

Nowy singel Lunatic Soul

Po pięciu latach przerwy powraca Lunatic Soul, czyli muzyczne eter ego Mariusza Dudy, znanego z Riverside. Najnowszy singiel Lunatic Soul zatytułowany jest „The World Under Unsun” i jest już dostępny w sieci.