Maria Somerville - Luster

Pełnowymiarowy debiut Marii Somerville w barwach 4AD dobrze przywołuje ducha nagrań z jakich ta kultowa wytwórnia zasłynęła ponad 40 lat temu.
Co jakiś czas można przeczytać w recenzjach, że dany artysta brzmi ‘w stylu wytwórni 4AD’. Jak zwykle czujni sceptycy stwierdzą, że wytwórnia 4AD nie ma jednego stylu jako takiego – i zasadniczo nie będą się mylić. Jest grupa zespołów o których zwykło się mówić i myśleć, że stanowią kwintesencję stylu 4AD – Cocteau Twins, Dead Can Dance, This Mortal Coil – w jego pierwotnym założeniu. Ojcem 4AD jest słynny poławiacz pereł Ivo Watts-Russell, którego nazwisko jest synonimiczne z walką o niezależność sceny muzyki alternatywnej, i to w czasach, gdy wszelaka alternatywa przegrywała z kretesem walkę o uwagę publiczności z muzyką pop. 4AD stanowi do dziś znak jakości. Debiutujący pod jej afiszem artyści mają ze sobą przepustkę do serc słuchaczy. Znak 4AD to ‘gwiazdka Michelin’, którą obdarzani są wybrańcy reprezentujący niekoniecznie jakiś konkretny styl muzyczny, lecz otoczeni specyficzną aurą natchnienia, wrażliwości, eteryczności i niezależności. Od ponad 40 lat, 4AD stanowi bezpieczną przystań dla artystów i słuchaczy, którzy szukają odpoczynku od mainstreamu i ucieczki na drugi brzeg rzeki; jednocześnie, dziś 4AD to już instytucja, stanowiąca okręt flagowy grupy Beggars (dawniej Beggars Banquet), zrzeszającej podobnie myślące labele, takie jak Too Pure, Matador czy XL.
Ową gwiazdkę Michelin otrzymuje właśnie kolejna perła – pochodząca z Irlandii artystka Maria Somerville, której korzenie sięgają regionu znanego jako Connemara. Ta położona 300 kilometrów na zachód od Dublina okolica słynie z surowego, malowniczego krajobrazu, największego skupiska ludzi mówiących w języku gaelickim, oraz wyjątkowego gatunku whiskey. Leżący dokładnie po drugiej stronie wyspy Dublin stanowi przeciwieństwo Connemary pod każdym względem; ale to właśnie tą trasę geograficzną i kulturową przebyła Maria Somerville, zanim odkryła co chce przekazać światu swoją muzyką. Właśnie w tym pomaga jej teraz 4AD. „Luster” jest debiutem Marii pod kuratelą wytwórni, ale wcześniej artystka wydała własnym sumptem dwa ‘mini-albumy’. Stanowiły one demonstrację jej intencji twórczych i zakreślenie obszaru poszukiwań. Słuchając tych nagrań w kontekście „Luster” jest jasne, jak pokaźny dystans przebyła Maria. „Luster” zaczął powstawać jeszcze w pandemii, w specyficznym twórczo i psychologicznie okresie, w którym wielu artystów uciekało w sztukę, aby nie tracić czasu i zmysłów na kanapie. Ten czas był również dla Marii symbolicznym poszukiwaniem swojej tożsamości, z dala od zgiełku Dublina, w dziewiczym zaciszu rodzinnej Connemary. Składany przez kilka lat, w szerokim towarzystwie współpracujących muzyków, „Luster” brzmi dokładnie jak coś, co powstało w 4AD. To bardzo eteryczna, cicha, elegancka medytacja na temat życia, przepełniona ową ‘niewinnością’ debiutującego artysty, zainspirowanego kulturą wyspiarskiego miasteczka z dala od zgiełku miasta, w głuchej ciszy pierwotnej przyrody. Skojarzenia z filmem „The Outrun” z Saoirse Ronan w roli głównej są wręcz automatyczne. Maria odnajdując siebie odnajduje swoje brzmienie – skrzyżowania tradycji z nowoczesnością, wpływów muzyki folk i ambient, kompozycji o posmaku stylu shoegaze, jak i dream-pop. Tożsamość 4AD wybrzmiewa z „Luster” w sposób oczywisty; skojarzeniem jest płyta „Victorialand” Cocteau Twins, wypełniona nastrojem, kołysankami, zapachem wieczoru w dalekiej krainie. Maria maluje swoje ulotne kompozycje w powietrzu, w stanie nieważkości, zatrzymania chwili. Część z nich stanowią instrumentalne ilustracje, a inne, takie jak „Projections” czy „Trip”, to rasowe single wiodące prosto do serca słuchacza. Całość rozpływa się i ponownie materializuje – tuż przed naszymi oczami. To wycieczka w głąb duszy artysty, który odnajduje swój język i transmituje go w sposób niewerbalny, emocjonalny, paranormalny.
„Luster” jest płytą bardzo osobistą, ale bez nadmiaru ego twórcy. Jest to muzyka, która służy nie tyle do ‘wyrażania siebie’ artysty, lecz czegoś większego, starszego i bardziej pierwotnego – przy pomocy owego artysty. Tak jak w muzyce shoegaze głosy giną pod falą dźwięku – chociażby tak jak u Slowdive – tak i tu muzyka przykrywa artystę, objawiając słuchaczom większą, kolektywną świadomość twórczą, jakiej Maria Somerville jest częścią. Artystka brzmi tak, jakby po latach prób i błędów wiedziała już czego chce i jak to osiągnąć. To bardzo spójny krążek, właściwie nastrojony, symbiotyczny, zespolony i skorelowany z tworzącą go duszą i psychiką.
Irlandia nie po raz pierwszy daje dowód na swój potencjał jako matecznik wrażliwości i kreatywności swoich dzieci. Reprezentując ten sam kraj, co Clannad czy My Bloody Valentine, Maria Somerville w jakiś sposób daje wyraz tej niebywałej spuściźnie, bez utraty niezależnego głosu i jego pierwotnej siły. „Luster” to dźwięki harmonii – kosmicznej równowagi skorelowanych elementów, które zastygły w danym momencie w idealnej koniunkcji. To bardzo mile statyczna płyta, oniryczna, ambientowa, wręcz medytacyjna, ułatwiająca chwile oddalenia umysłu w opary ciszy i spokoju w czasach, które na to nie pozwalają. Magia 4AD nadal działa.
JAKUB OŚLAK
