Mark Lanegan Band - Phantom Radio

RecenzjaGrzegorz SzklarekMark Lanegan BandMute / Sonic
Mark Lanegan Band - Phantom Radio

Mark Lanegan nagrał album, będący dla niego sentymentalnym powrotem do brzmień z lat osiemdziesiątych.

Na "Phantom Radio" Lanegan dołączył do grupy artystów, którzy będąc w okolicach 50-tki patrzą wstecz i wspominają artystów, którzy mieli na nich największy wpływ w czasach dojrzewania bądź rozpoczynania kariery muzycznej. W przypadku byłego wokalisty Screaming Trees były to zespoły, które mógł usłyszeć w latach 80. na falach satelitarnego Radia Sirius: Echo & The Bunnymen, The Gun Club, Rain Parade czy brytyjskie formacje post-punkowe. Dodatkowo duży wpływ na brzmienie "Phantom Radio" miało też to, że płyta powstała za pomocą aplikacji Funk Box zainstalowanej w telefonie komórkowym Lanegana, co dodało jej miłego dla ucha, syntetycznego posmaku. Finalny efekt jest więcej niż zadowalający.

Lanegan nie zrezygnował z mrocznych, blues rockowych klimatów, które znamy z jego poprzednich dokonań. I właśnie największa siła "Phantom Radio" polega na zgrabnym połączeniu zimnej, nowofalowej i kraut rockowej stylistyki z ponurym, bleusowym brzmieniem. Dzięki temu dostaliśmy kilka kompozycji, które śmiało można zaliczyć do najlepszych w dyskografii Lanegana (przepiękne ballady "I Am The Wolf", "Torn Red Heart", "Waltzing In Blue", przypominające wczesne New Order "Floor Of The Ocean" czy otwierające płytę 'Harvest Home", które dzięki zimnemu brzmieniu instrumentów klawiszowych przywodzi na myśl skojarzenia z Garym Numanem). Odrobinę optymizmu i słońca Lanegan wpuścił na płytę w "The Killing Season", które mogłoby trafić na jedną z płyt na przykład...Morcheeby.

"Phantom Radio" to bez żadnych wątpliwości jedna z najlepszych płyt sygnowanych nazwiskiem Lanegana i kolejny przykład na jego stylistyczną wszechstronność. Dzięki takim płytom jak ta, warto zawsze z zainteresowaniem czekać na jego kolejne produkcje. Tak będzie i tym razem. 

Powiązane materiały