Ministry - Moral Hygiene

Grupa kierowana przez Ala Jourgensena, choć lata największej sławy ma już za sobą, jednak nie schodzi poniżej pewnego poziomu i nadal z pasją komentuje otaczającą nas rzeczywistość.
Ostatnie lata wydają się być jakoś bardziej zwariowane. Stylistyka industrialnego metalu jest idealna do komentowania tego, co się dzieje wokół nas. Bo można się wyładować, powkurzać, a tekstowo pozwolić sobie na więcej. I tą drogą poszedł Ministry pod przewodnictwem Ala Jourgensena. Groza, alarmy, wsamplowane głosy, trochę pompy i wojennego nastroju. Wprowadzający „Alert Level” dobrze opisuje, co się będzie dziać dalej.
Ale mimo metalowej otoczki i sporej dawki groźnych dźwięków przeplata się to z melodyjnymi elementami. Najbardziej w tę stronę skręca lżejszy „Believe Me”. „Broken System” opiera się na chwytliwym riffie gitarowym, wojowniczych wokalach, a początek kieruje nas nieco w orientalną stronę. Na szybkość postawiono na finiszu w szybko tnącym „TV Song #6 (Right Around The Corner Mix)”. Elementy napierdzielanki zawiera też „Good Trouble”, a dynamikę i operowe chóry zapewnia „Sabotage Is Sex” (tu na wokalu Jello Biafra). Do tego garść elektro, najbardziej groźna w „We Shall Resist”. Ponadto mamy pokłon w stronę The Stooges w postaci niezłej interpretacji „Search And Destroy”.
Zespół lubuje się na tej płycie w wsamplowanych dźwiękach protestów, ulicy i wypowiedzi znanych osób (w paru momentach jest ich więcej niż wokali i krzyków). Choć pojęcie „znany” można tu potraktować szeroko, światowo, więc wielu rozpozna pojawiającego się kilka razy Donalda Trumpa. Ale również lokalnie, amerykańsko. Tam wielu w końcowej zbitce „Death Toll” i „TV Song #6 (Right Around The Corner Mix)” przypomni sobie o istnieniu Kennetha Copelanda – teleewangelisty, który jeszcze w zeszłym roku wypędzał koronawirusa i kończył jego istnienie. Znamy bardziej udane misje.
Znamy też bardziej udane płyty, ale ta – choć niezbyt odkrywcza – jest nienajgorsza. Po przesłuchaniu całości możemy dojść do wniosku, że ma sporo cech, które przypisalibyśmy z założenia metalowemu albumowi opisującemu ostatnie lata. Mającemu oddać ich ducha.




