Moderat - III

RecenzjaMaciej MajewskiModeratUniversal Music Polska2016
Moderat - III

Jeżeli „III” rzeczywiście jest podsumowaniem dotychczasowych dokonań niemieckiego tria, to niestety jest ono dość zachowawcze i nudne.

Panowie Gernot Bronsert, Sascha Ring i Sebastian Szary nie kończą bynajmniej zabawy pod wspólnym szyldem. Przeciwnie – przyszłość może przynieść wywrócenie formy. Na razie jednak jest pławienie w starym stylu. I o ile w otwierającym płytę „Eating Hooks” jest jeszcze dość zachowawczo, o tyle w kolejnym „Running” życia już jest więcej. Prosty „wystukiwany” motyw klawiszowy na tle trance’owego bitu, rozkręca całość. „Finder” z nieco złamanym bitem mógłby ten nastrój podtrzymać, gdyby był nieco szybszy. Natomiast do spółki z „Ghostmother”, odznaczającym się miękką wokalizą Ringa, tworzą dość chilloutową atmosferę. Z kolei singlowy „Reminder”, pilotujący „III” zrobił mylące wrażenie. Mieszający imprezowy nastrój, przestrzenny wokal, ozdobiony atmosferycznym bitem, mógłby być z jednej strony esencją całości, a z drugiej - kompletnie odjeżdża od reszty. Znacznie lepiej wypada buzujący energią „Intruder” ze zdecydowanie najciekawszym bitem na płycie. Krążek wieńczą dwa mocne akcenty pod postacią szerokopasmowego „Animal Trails” oraz nastrojowego i kojącego (tak!) „Ethereal”.

„III” zamyka pewien okres we współpracy Bronserta, Ringa i Szarego. W dłuższej perspektywie niestety nuży i bardziej nadaje się na późne afterparty, niż na konkretną imprezę. Pozostaje jednak pytanie: czy lepiej czekać na kolejne dokonania Modeselektora i Apparat, czy raczej spodziewać się kolejnej muzycznej rewolucji od tego nadal dość kreatywnego tria?

Powiązane materiały