Nihil - Polska Raga Poranna

Solowy album Nihila, frontmana grupy Furia, przenosi słuchacza do świata tajemniczego, niedopowiedzianego nie tylko werbalnie oraz usłanego mantrycznym i lunarycznym dark ambientem.
“Polska raga poranna”, bo taki tytuł nosi ów materiał rozwija niejako koncepcję zapoczątkowaną na współtworzonych z Dominikem Gacem “Dziadach”. Póki co ukazał się on jedynie w formie cyfrowej, a jego geneza jest niemniej ciekawa. Sam autor przyznaje: "Zacząłem ją spisywać od razu po zakończeniu studyjnej pracy nad „Hutą Luną” (ostatnia płyta Furii - przyp. MM), we wrześniu 2023 roku. Nastrój tego nagrania dobrze oddaje cytat z niezmordowanego tropiciela Atmana i Brahmana (który to tropiciel sam bywa czasem zwierzyną dla Bachantek), wybitnego taoisty, a przede wszystkim Wielkiego Polaka, Wiesława Myśliwskiego: „Każdy jest przecież czymś w rodzaju zbioru obijających się o siebie ułomków, wypalonych niczym meteory, których nic z sobą nie łączy, pogasłych nadziei, marzeń, pragnień, zaprzepaszczonych uczuć, kłamstw podszywających się pod prawdy i prawd podszywających się pod kłamstwa, a wszystko to niezdolne choćby krążyć wokół wspólnej osi”. Sugeruję słuchać między zmrokiem a świtem".
Odnosząc się do ostatniego zdania - tak, rzeczywiście - wbrew nawet samemu tytułowi, najlepiej słucha się jej wieczorem, a zwłaszcza jego późniejszą porą. Materiał niesie ze sobą pewną linearność, natomiast autor tak ‘rozstawił’ punkty orientacyjne, że niełatwo jest się odnaleźć w tej płynnej i mgławicowej przestrzeni. Słowa - jak zwykle w przypadku Nihila - są precyzyjnie dobrane, a że nie ma ich tutaj zbyt wiele, trzeba pewnej dozy skupienia, by móc je… przyswoić. Trudno bowiem w pełni odnaleźć ich znaczenia - te pewnie najlepiej zna sam ich autor. Ale wraz z incydentalnymi dźwiękami dzwonków, basu i zmutowanej, acz surowej warstwy elektronicznej, rozpostartej na tych 72 minutach, wpadamy do świata niedookreślonego, rzadkiego, a zarazem fascynującego. Z każdym kolejnym odtworzeniem “Polska raga poranna” tworzy inną konstelację - tak myślową, jak i emocjonalną. Zakorzeniona ponownie w polskości, daje naturalny i bardzo bezpośredni wydźwięk odbiorczy. Pod pewnymi względami blisko tu do furiowej “W śnialni”, w której słuchowisko łączyło się ze światem teatru.
“Polska raga poranna” jest jednak czymś innym - jednocześnie bliskim ze względu na swoje pochodzenie i dalekim za sprawą wyniku kreacji. Polecam podejść do niej niejednokrotnie i wyłącznie z otwartym umysłem, wrażliwym sercem oraz bez założeń stylistycznych.
MACIEJ MAJEWSKI
FOTO: Radek Krzyżowski




