Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeOmasta - Jazz Report From The Hood
Omasta - Jazz Report From The Hood

Omasta - Jazz Report From The Hood

Recenzja21.10.2025OmastaAstigmatic Records2025
Omasta - Jazz Report From The Hood

Muzyka krakowskiego kwintetu Omasta wyrasta z hip hopu i kultury ulicznej, a wynik swoich twórczych poszukiwań w tych obszarach zawarty został na debiutanckiej płycie „Jazz Report From The Hood”.

Zespół formował się w Krakowie przez kilka lat, zaś oficjalnie zadebiutował w lutym 2024 roku podczas koncertu z muzyką J Dilli w krakowskim Paul’s Boutique. Od tego czasu Omasta zagrała szereg koncertów w Polsce i za granicą - m.in. w The Jazz Cafe i Ronnie Scott’s w Londynie, w AB w Brukseli, na Gent Jazz Festival, czy OFF-Festivalu. Supportowali legendarne Slum Village, występowali z Peją, Aquilesem Navarro, Tenderloniousem oraz z polską legendą free jazzu - Leszkiem Żądło. W międzyczasie wykonywali także specjalne koncerty dedykowane muzyce Madliba. Co więcej – wszystkie te wydarzenia miały miejsce, zanim jeszcze ukazało się jakiekolwiek nagranie zespołu!

Nie bez powodu jednak wśród jego muzycznych działań pojawiają się odnośniki do J Dilli i Madliba. Muzyka Omasty balansuje bowiem między eklektycznym, zadymionym brzmieniem bitów z Detroit i Los Angeles, instrumentalnym hip-hopem a jazz-funkiem oraz soulem lat 70., inspirowanym takimi gigantami jak Roy Ayers, Donald Byrd, Curtis Mayfield, czy Stevie Wonder. Dodając do tego polski (a może nawet bardziej – krakowski) rodowód i słowiański sznyt, dostajemy mieszankę zgrabnych, płynących, ale i chwilami surowych brzmień. Otwierający płytę zawadiacki „Cornerstone” ze świetnymi partiami bębnów Nikodema Wikieła, swingującym pulsem pianisty Bruna Sikorskiego i sekundującą im w kilku wymiarach trąbką Pawła Kowalika, wdraża do tętniącego świata muzycznej tkanki miejskiej. A że mieni się ona różnorodnością, świadczy miarowy podbity „Burner”, naznaczony nie tylko bujnymi partiami fletu Antoniego Blumhoffa, ale także świetnymi przejściami Wikieła, funkującymi klawiszami Sikorskiego oraz czułym outrem Kowalika. Z kolei hiphopowo bujający „Mandem” świadczy nie tylko o odrobionej lekcji z klasyki muzyki miejskiej, ale przede wszystkim o tym, jak niewielkimi środkami osiągnąć kapitalny i ciepły klimat muzyczny (fortepianowa pętla w środku numeru wręcz koi). A skoro jesteśmy przy klasyce miejskiej – zastanawiam się, kto mógłby zarapować w „Who They Was”. I nie, nie chodzi o psucie podkładu nawijaniem, ale o jego swoiste uzupełnienie, bo utwór wręcz się o to prosi. Jest też wspaniale chillujący „What’s The Point?”, który zarówno wycisza, jak i skłania do refleksji. Nieco dalej idzie „Dead End” - okraszony niemalże g-funkowymi klawiszami i świetnym, odrobinę złamanym bitem, na nowo pobudza zmysły. Natomiast „Ankle Breaker” to piękny ukłon w stronę lat 70. z naprzemiennymi partiami fletu trąbki, punktującym (i nie tylko) fortepianem w tle oraz subtelnie piękną codą. Zaś skradający się „Falsehood” z jednej strony ma w sobie pewną dozę niepokoju, a z drugiej - może być swoistą ścieżką dźwiękową do wieczornego spaceru (tym razem Blumhoff zagrał wielobarwnie na saksofonie sopranowym). Znacznie przyjemniej robi się z kolei w „We Gonna Make it”, który nie tylko łagodnie podnosi na duchu, ale zwyczajnie… raduje. Czym byłaby jednak płyta z inklinacją hiphopową bez numeru o dzielnicy? Zamykający album, znany z singla „Kazimierz”, to ‘full swing’ - esencja Omasty, a zarazem idealny numer rodem z klubu jazzowego.

Od czasu wydania „Sorry, nie tu” Kosmonautów, żadna płyta młodego polskiego zespołu jazzowego nie dała mi tyle radości i przyjemności, co debiut Omasty. „Jazz Report From The Hood” ma właściwie tylko jedną wadę – jest trochę za krótki. Chciałoby się bowiem popłynąć z tymi dźwiękami dłużej, niż przez 40 minut.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Krakowska Omasta wyda debiutancki "Jazz Report from the Hood"
News16.10.2025

Krakowska Omasta wyda debiutancki "Jazz Report from the Hood"

Omasta podąża nowymi drogami, nie porzucając tych już przetartych. Zakorzenieni w jazzie, ale głęboko zanurzeni w hip-hopie i kulturze ulicznej, tworzą śmiałą fuzję tradycji i innowacji.