Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeParanoja - Stara Droga
Paranoja - Stara Droga

Paranoja - Stara Droga

Recenzja29.07.2025Paranoja - Stara DrogaCase Studio2025
Paranoja - Stara Droga

Wałbrzyska Paranoja po zmianie składu wróciła z drugą płytą, zatytułowaną „Stara Droga”.

W październiku 2024 roku miejsce saksofonisty Krzysztofa „Saxo” Kurnyty zajął drugi gitarzysta – Robert Piotrowski. To zmieniło trochę układ sił, a przede wszystkim przesunęło kierunek muzyczny, osadzając muzykę zespołu jeszcze bardziej w rejonach rockowych. Elementy bluesowe również zostały zachowane, ale słychać, że „Stara Droga” brzmi mocniej i bardziej wyraziście, niż wydane przed trzema laty debiutanckie „Pytania”.

Już otwierająca płytę kompozycja tytułowa, podszyta hard rockiem, pokazuje, że będzie to materiał dość zdecydowany. Problem są jedynie zbyt długie zwroty, wyśpiewywane zwłaszcza w refrenie przez wokalistę Wiesława Hermanowicza. Nie chcąc tracić dykcji, stara się wszystko utrzymać w frazie, co w efekcie brzmi wymuszenie. Takiego problemu nie ma utworze w zwartym „Na luzie (Dzidziuś)”, gdzie nawet głoski są – zgodnie z tytułem – luźno przeciągane. Z kolei nieco wolniejszy „Dzień” to w istocie refleksyjna miłosna-ballada. Jest też rwany, wyraźnie sarkastyczno-antymedialny „News i panika”, który jest jednym z najmocniejszych lirycznie numerów z całej płyty. Bardzo nośnie wypada natomiast żwawe i energetyczne „Metropolis”, traktujące o uzależnieniu od miejskiego życia. Bluesowy sznyt reprezentuje zaś utrzymane nieco w duchu twórczości Tadeusza Nalepy „Gdzie mieszka blues?” . To zarazem najdłuższy numer na płycie, liczący prawie sześć i pół minuty, wzbogacony również popisowymi solami gitarowymi. Trochę męczące „Kasyno życia” tak lirycznie, jak i muzycznie można było sobie spokojnie darować i od razu przejść do nienachalnie bluesującego „Miałem sen”, gdzie wszystko zgadza się według tzw. klasycznych wytycznych. Na trasę ściśle przebojową nakierowuje ponownie utwór drogi, zatytułowany „Hej dziewczyno (Mustang)”. To numer niemalże idealny do zajazdu wprost z autostrady. A jeszcze jeden odnośnik do bieżących czasów znajdujemy wraz ze skocznym „Crazy Time”, który wbrew tytułowi, nie jest utworem anglojęzycznym (poza refrenem). Na koniec zaś dostajemy mający w sobie coś z ducha polskiego rocka lat 80. „Na końcu drogi (autoportret)”. Jedynie wokal przypomina, że to numer ze współcześniejszej epoki.

„Stara droga” to płyta ewidentnie do starszaków. Ma kilka smaczków i nieźle oddaje bieżące wcielenie Paranoi, choć gdyby jakimś sposobem przywrócić doń brzmienia saksofonu, byłoby jeszcze ciekawiej.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Wałbrzyska Paranoja zaprasza na "Starą Drogę"
News22.07.2025

Wałbrzyska Paranoja zaprasza na "Starą Drogę"

"Stara Droga" to tytuł drugiego albumu wałbrzyskich bluesrockowców Paranoja.