Romantycy Lekkich Obyczajów - Wybaczyć Wszystkim Wszystko

Czwarta płyta duetu Romantycy Lekkich Obyczajów powstała w okresie ścisłego lockdownu. „Wybaczyć Wszystkim Wszystko” zdaje się być tego wiernym zapisem.
Artyści na różne sposoby radzili sobie z okresem wzmożonego zamknięcia związanego z pandemią. Po tym czasie pozostały wspomnienia – różnej miary i wagi. Tymczasem olsztyński duet postawił wykorzystać ten czas na proces twórczy. Efekt okazuje się dość bolesny. I nie chodzi tylko o pozornie pogodne, znane z singla, a zarazem otwierające całą płytę „Owoce morza”. To ponure i nieco kwaśno brzmiące „Lustra” zdają się być najcięższą przeprawą z całej płyty. A do spółki z żywszym, odrobinę klezmerskim, acz gorzkim w wydźwięku „Adriatykiem” (polecam nieco zaskakujące outro) oraz szantowo-smętliwym „Z Głębokości Barw Przed Snem”, wydaje się że panowie Lange i Miller snują swoje historie w znacznie cięższych nastrojach, niż te, do których nas przyzwyczaili na poprzednich płytach. Tę niejako przełamuje „Mam Dla Ciebie Dzień” – piosenka lżejsza, znacznie bardziej nośna i niosąca jakąś nadzieję. Zaskakująco udanie wypada natomiast mroczna, ejtisowo-plemienna kompozycja „A Jeśli?”. Okazuje się być jedną z najlepszych w dotychczasowym dorobku RLO, bowiem łamie stereotypową stylistykę grupy. Są jeszcze ogniskowe „Lot Na Marsa” i „Samoloty”, letni „Błyszczyk”, ckliwy numer tytułowy oraz dość pretensjonalne „Boisz się”. Całość zaś puentuje skoczno-dęciakowe „Samoloty 335”.
„Wybaczyć Wszystkim Wszystko” to płyta nierówna, pogubiona i w konsekwencji – niełatwa. Posilę się w tym miejscu najgorszym z frazesów - do jej odbioru potrzeba po prostu nastroju (najlepiej odrobinę zepsutego). Dla sympatyków grupy może być to album bardzo osobisty. Dla reszty – lament dwóch gości, którzy próbują się odnaleźć w zastanej (ówczesnej?) rzeczywistości.



