Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeSpinofonia - III
Spinofonia - III

Spinofonia - III

Recenzja11.02.2025SpinofoniaSpinofonia2025
Spinofonia - III

Po przebojowej pierwszej części, nieco syntetycznej, jednoosobowo nagranej dwójce, projekt Spinofonia prezentuje - ponownie w formie instrumentalnej - zespołowo nagraną odsłonę trzecią.

O ile „I” miała bardzo żywy i dość przebojowy wydźwięk, a „II” - nagrana wyłącznie przez Dawida Kielara - brzmiała trochę jak muzyka z gry komputerowej, o tyle „III” to płyta najbardziej złożona stylistycznie. Tym razem skład uzupełnili gitarzysta Michał Walawender oraz basista Piotr Kruk. W efekcie materiał zawarty na albumie brzmi bardziej naturalnie, choć momentami mało odkrywczo. Otwierający go „Zegar pewnej epoki” odznacza się naleciałościami progresywnymi i zwartą rytmiką. Mimo przestrzennej aranżacji, czuć tu pewną kwadraturę wykonawczą. Tak jakby wszyscy trzej muzycy kurczowo trzymać tematu. Na najwięcej pozowalił tu sobie Dawid Kielar, którego partie perkusyjne są dość bujne. Zaś „Ciężar obojętności” – zgodnie z tytułem – legitymuje się cięższymi partiami gitar, a przede wszystkim - bardziej połamaną strukturą. Nie licząc nośnego ‘refrenu’, panowie zagęścili materię muzyczną i dają próbkę swoich możliwości na odcinku nieoczywistych zagrywek, zakorzenionych zdaje się bliżej form improwizowanych.

Z kolei podniosłe i udramatyzowane „Na skrzydłach”, stanowi swoistą power-balladę z ładnie poprowadzoną linią klawiszy i - na szczęście – niezbyt popisową partią gitary. Dość kuriozalnie w tym zestawie wypada natomiast iście szantowy „Za horyzontem żagli”. Brzmienia skrzypiec i liry korbowej barwią ten utwór nieco celtycko, jednak kompletnie nie przystaje on do reszty zawartości płyty, wywalając kompletnie jej narrację muzyczną. Na zupełnie innym biegunie leży utwór „Ślepy instynkt”, odwołujący się do stylistyki bardziej złożonego metalu ze swoją chropowatą motoryką, a przede wszystkim popisowymi partiami bębnów Kielara. To zdecydowanie najciekawszy i najbogatszy aranżacyjnie numer na „III”. Pokazuje nie tylko umiejętności poszczególnych muzyków, ale przede wszystkim – możliwości tego składu. Album zamyka w dużej mierze fortepianowy i przejmujący „Pocałunek”, zakończony nienachalną progresywną figurą pod koniec.

„III” z jednej strony stanowi wizytówkę Spinofonii jako tria, a z drugiej - momentami konfuduje nadmierną spinką w grze. O tyle to dziwne, że słychać umiejętności całej trójki, ale jeszcze nie w pełnym spectrum wykonawczo-aranżacyjnym. Pozostaje czekać na czwartą odsłonę, która może okazać się jeszcze inną formułą Spinofonii.

MACIEJ MAJEWSKI