Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeStereolab – Instant Holograms On Metal Film
Stereolab – Instant Holograms On Metal Film

Stereolab – Instant Holograms On Metal Film

Recenzja27.05.2025StereolabWARP Records2025
Stereolab – Instant Holograms On Metal Film

Pierwszy od 15 lat premierowy materiał od mistrzów retro-futurystycznego avant-popu to rewitalizacja ich brzmienia i jakże potrzebny powrót we właściwym dla nich czasie.

Nowy album Stereolab to kolejny ciekawy powrót do ‘świata żywych’ zespołu, który w połowie lat 90., wpłynął na całe pokolenie szerszej alternatywy – luźno powiązanej rodziny gatunków stojących w opozycji do mainstreamowego rocka, oraz panoszącej się wówczas sceny klubowej. To oni jako jedni z pierwszych powiedzieli ‘nie’ nachalnej nowoczesności, sięgając po instrumenty i brzmienia z poprzednich epok, tworząc własny, unikatowy styl zainspirowany latami obsesyjnego wsłuchiwania się w nieznane szerzej albumy. Obok takich ekip jak Tortoise, Yo La Tengo, czy Broadcast, nie bali się spoglądać w przeszłość w poszukiwaniu źródeł inspiracji, gotowi ukazywać publiczności brzmienie z innego czasu, ale w nowej odsłonie.

To właśnie wobec stylu Stereolab zaczęto śmiało używać w recenzjach takich chwytliwych określeń jak ‘vintage’ czy ‘retro-futuro’. Nigdy nie przebili się do mainstreamu, ale zainspirowali całe rzesze późniejszych zespołów wykorzystujących tą samą filozofię; gdyby nie Stereolab, nie mielibyśmy AIR, podobnie jak nie byłoby Stereolab bez Pizzicato Five. To między innymi dzięki nim muzyka elektroniczna zaczęła wychodzić z klubów i wracać do domu, ‘pod strzechy’; tam gdzie słucha się płyt z równą pasją, z jaką słuchali ich Tim Gane i Laetitia Sadier – twórcy Stereolab. To dzięki ich zamiłowaniu do odmiennych stylów krautrock i chanson (czyli piosenki francuskiej) Stereolab zyskało to unikatowe, ciepłe brzmienie z którego słyną po dziś dzień.

Ich nowa płyta „Instant Holograms On Metal Film” to dowód na to, że 15 lat nie ma znaczenia, gdy zespół odnalazł swój styl i nie musi dłużej kombinować. To krążek, który nie odbiega w sposób radykalny od tego, co Stereolab prezentowali na przestrzeni ubiegłych lat; a mimo to brzmi doskonale, świeżo, witalnie i radośnie, jak długo oczekiwana dobra wiadomość. Gdy artyście udaje się dostąpić tego niebywałego szczęścia i odkryć swój niepowtarzalny styl, wtedy trudno jest mu z premedytacją i na przekór od niego odstąpić. To paradoks twórczy – ściskając w ręku ‘kamień filozoficzny’, czyli swoją tożsamość – czy konieczna jest umyślna rezygnacja z niej pod groźbą oskarżeń o powtarzalność i ‘odcinanie kuponów’ na kolejnych płytach?

Wydaje się, że właśnie taki punkt widzenia przyjęli Stereolab wydając nowy krążek; ostatecznie, to zespół kreatywny, a nie tylko odtwórczy. Ich tożsamość została zbudowana na czymś, co już było, ale zostało zapomniane; teraz, w podobny sposób, przypominają publiczności o samych sobie, prezentując coś, co już niejednokrotnie miało miejsce wcześniej, ale w innym czasie. Ta ich mieszanka motorycznego, krautrockowego rytmu, fizyczne ciepło bijące od tych piosenek niczym kolorowych wykładzin w hotelu Tranquility Base, oraz głos Laetiti – gdzieś pomiędzy chłodem Nico a słodyczą Astrud Gilberto – to wszystko stanowi od ponad 30 lat firmowy przepis na inspirującą twórczość i znak rozpoznawczy. I po dziś dzień to nie ulega żadnym zmianom.

W czym zatem „Instant Holograms On Metal Film” wygrywa w porównaniu ze starszym materiałem Stereolab i jak to w ogóle wypada po 15 latach ciszy? Okazuje się, że była ona muzykom po prostu potrzebna, aby odpocząć od siebie i przełożyć środek ciężkości twórczej na swoje projekty poboczne. Tak następuje najczęściej wtedy, gdy muzycy czują, że wyczerpuje się pewna formuła, a każda kolejna płyta jest już wyciskaniem tej samej cytryny. Nie będę ukrywał, że nawet klasyczne płyty Stereolab bardzo różnie się zestarzały; dlatego witam album „Instant Holograms On Metal Film” z dużą radością, albowiem jest to płyta, która przypomina nam stare sprawdzone sztuczki i metody, ale z dawką nowego entuzjazmu i klarowności w działaniu.

Tam, gdzie klasyczne płyty Stereolab mogą po latach brzmieć lekko nudnawo i jednorodnie, tam „Instant Holograms On Metal Film” wygrywa witalnością i rozmaitością. Do tego przejrzysta, jasna i przyjemna w dotyku produkcja daje to jakże typowe dla nich uczucie komfortu, ‘easy listening’, jakie osiągnęło szczyt popularności w barach i kawiarniach na przełomie lat 90 i 00. Teraz, w innej rzeczywistości, okazuje się, że Stereolab nie stracili nic z ówczesnego uroku. Ich brzmienie jest cały czas aktualne i świetnie wypada jako scenografia dla stref komfortu, dźwiękobraz wypełniający pomieszczenia w których przebywamy często i chętnie. To spacer po centrum handlowym, gdzie hologramy hipnotyzują nas po francusku do zakupu byle czego.

Warto podkreślić, że „Instant Holograms On Metal Film” to nie tylko komfort brzmienia retro i futurystyczna wata cukrowa. To także spora dawka melancholii i rozczarowania teraźniejszością, przykryta krętym, taśmowym rytmem, wesołą marimbą, ciepłem organów Wurlitzera i ćwierkaniem fletu. Sporo tu chwil zadumy, co nie stanowiło typowego elementu ich brzmienia w latach ubiegłych. Właśnie ten kontrapunkt i zróżnicowanie temperatur, w połączeniu z dynamiką tej płyty i swobodnym przepływie elektryczności przez wszystkie kompozycje daje ten jakże pożądany efekt świeżości i potencjału do wielokrotnego odsłuchu. Bardzo udany powrót, rewitalizujący jakże potrzebne brzmienie w zupełnie nowym czasie.

JAKUB OŚLAK

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Stereolab wróci po 15 latach
News10.04.2025

Stereolab wróci po 15 latach

Legenda muzyki alternatywnej, grupa Stereolab, zapowiada premierę nowego albumu zatytułowanego "Instant Holograms On Metal Film", który ukaże się 23 maja 2025 roku.