Taco Hemingway - Latarnie Wszędzie Dawno Zgasły

Taco Hemingway wrócił z nowym albumem-konceptem, nawiązującym do “Trójkąta Warszawskiego”.
Premiera płyty “LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY” ukazała się jak zwykle bez zapowiedzi na platformach streamingowych. Na nośniku fizycznym będzie dostępna dopiero w marcu 2026 r. To jednak nie przeszkodziło w wygenerowaniu ogromnych wyników w digitalu.
Płyta narracyjnie powraca do wątków nocnego życia w Warszawie, miłosnych rozterek i dość bezpośrednich tekstów. Ponownie Filip przytacza postać Piotrka, znanego z “Trójkąta Warszawskiego”. Pojawia się także artefakt pod postacią zagubionej bluzy. Co więcej - wreszcie wyróżniony został nadworny producent Fifiego - Rumak, który podpisany jest przy każdym utworze. Opowieść podzielona jest 4 aktami-skitami. Całość zaczyna “PLAC TRZECH KRZYŻY” z gościnnym udziałem ekipy producenckiej The Returners oraz Atutowego. Filip nawija w swoim stylu na kapitalnym, analogowym bicie z oldschoolowymi skreczami. Tekst jest mieszanką nocnej miejskiej opowieści o dość emocjonalnej ucieczce przez kolejne ulice warszawskiego Śródmieścia. Numer tytułowy pociąga narrację jeszcze dalej - tym razem Filip kreśli nieprzystępny krajobraz warszawskich ulic, naznaczony w dużej mierze sklepami Żabka, neonami, czy pijacko-knajpianymi zdarzeniami. Z kolei nostalgiczne “PUSTOSZEJĄ SALE KINOWE” (ponownie z udziałem The Returners) nie po raz pierwszy udowadnia, że bolesne love-story jest jedną ze specjalności Fifiego. Akt drugi przynosi kolejne tęskno-gorzkie numery, w tym “TRAMWAJE” z samplowanym fragmentem “Byłaś serca biciem” z repertuaru Andrzeja Zauchy; chropowatą i skacowaną “ODTRUTKĘ” z charakterystycznymi skreczami z polskiej klasyki hiphopowej (The Returners ponownie dostarczyli) oraz nieco bardziej newschoolowe “TRZYKROPKI” z gościnnym udziałem Livki. Trzecia część rozpoczyna się od prześmiewczych “FOTOMODELEK”. Gościnnie produkcyjnie pojawił się tu Borucci, który nadał mu nieco soundscape'owej aury. Z kolei “ZAKOCHAŁEM SIĘ POD APTEKĄ”, to jeden z najbardziej nośnych numerów na płycie, mający cechy numeru imprezowego. Pojawiająca się tu ponownie Livka, świetnie uzupełnia wersy Filipa w ‘refrenie’. Najwięcej miejsca dostała jednak w “BEZ STRESU”, który jawi się w tym zestawie jak utwór właściwie popowy. Ostatnia część wybrzmiewa najbardziej nostalgiczne. Począwszy od rozliczeniowego, nieco kosheenowego w warstwie muzycznej “FRASCATI”, który płynnie przechodzi w mocno niepokojące “RATUNKU!” z zsamplowanym “S.O.S.” w wykonaniu Kaliny Jędrusik oraz dość ciekawym, nerwowym outrem. Całość zaś wieńczy pełen pretensji “OSTATNI?”, domykający częściowo wątek Piotrka, kończący się niczym spektakl teatralny.
“LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY” to Taco Hemingway w klasycznym wydaniu - osadzony w przestrzeni miejskiej, rozprawia się z jej bolączkami w sposób, z którym ponownie wielu może się utożsamiać. Płyta z jednej strony odświeża formułę, którą Filip sam sobie wymyślił, a z drugiej - czy można jeszcze coś z niej wycisnąć w przyszłości? Czas pokaże.
MACIEJ MAJEWSKI




