Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeThe Legendary Pink Dots - So Lonely In Heaven
The Legendary Pink Dots - So Lonely In Heaven

The Legendary Pink Dots - So Lonely In Heaven

Recenzja08.01.2025The Legendary Pink Dots - So Lonely In HeavenThe Legendary Pink Dots2025
The Legendary Pink Dots - So Lonely In Heaven

Legendarne Różowe Kropki dokładają kolejny album do swojej nieprzebranej dyskografii. Na swój sposób, jest to krążek inny niż pozostałe, otwierający nowy rozdział w ich dziejach.

Dyskografia The Legendary Pink Dots to muzeum, którego kustosz nie do końca ogarnia kto, gdzie, i kiedy. To magiczna biblioteka, jak na Niewidocznym Uniwersytecie w Ankh-Morpork, gdzie woluminy żyją własnym życiem i nikt ich tak do końca nie policzył. Uwielbiam takich artystów, którzy nie pozwalają czekać na nowe wydawnictwo, gdyż płacą z tego czynsz. A poza tym są ikonami muzyki niezależnej i nie schodzą z tej raz objętej drogi od blisko 45 lat.

Styl Kropek jest tak samo trudny do określenia, co ich wydawnictwa do policzenia. To przygody w swobodnych przestrzeniach, których początkiem jest technologia, ze stałą obecnością gitar, perkusjonaliów, i tego co się nawinie pod ręce. Jednocześnie, ich muzyka nie jest męcząca; to nie noise ani free-jazz, lecz w miarę poukładana transmisja z Po Drugiej Strony Lustra, dokąd Ka-Spel i jego stale zmieniająca się kompania lubią wracać, szukając prawdy, równowagi i ciszy.

Edward Ka-Spel jest liderem i jedynym stałym członkiem wszystkich wcieleń LPD. Do niedawna jego nieodłącznym partnerem w nierównej walce z mainstreamem był Phil Knight, zwany Silvermanem, który po 2022 roku postanowił z niejasnych powodów zawiesić działalność, najpierw koncertową, a potem studyjną. Nowa płyta „So Lonely In Heaven” jest pod tym kątem wyjątkowa w całym dorobku LPD; to pierwszy album bez jakiegokolwiek udziału Silvermana. Być może to jeden z powodów dla których „So Lonely In Heaven” jest płytą tak przygnębiającą i ponurą, w odróżnieniu od ich ostatnich albumów, które zawierały spory pierwiastek dynamiki i pokrzepienia. Muzyka Kropek nigdy nie należała do optymistycznych, służąc za eskapizm w abstrakcji snu i gorzki komentarz rzeczywistości. Mimo to, nowa propozycja wypada wyjątkowo depresyjnie i złowieszczo, otulając cieniem zguby niczym doom-jazz lub dark ambient.

Ale czyż nie takie były podstawy zaistnienia tego anglo-niderlandzkiego kolektywu? Przecież oni w prostej linii wywodzą się z industrialu i post-industrialu, tak jak SPK, Throbbing Gristle, Nurse With Wound i reszta zespołów związanych ezoterycznym podziemiem Londynu lat 80. Ich domeną jest magia, oniryczne wizje i zabawy liryczne; przygoda, prowadząca przez introspektywną Króliczą Norę, która nie wiadomo dokąd zaprowadzi zarówno zespół jak i nas.

„So Lonely In Heaven” jest płytą bardzo spójną z resztą dorobku LPD, zarówno pod kątem tych bardziej poukładanych kompozycji, jak i sonicznych odjazdów. Brzmi doskonale pod kątem realizatorskim, co nie zawsze miało miejsce w przeszłości. Technologia im sprzyja, podobnie jak opieka amerykańskiej wytwórni Metropolis, ostoi zespołów z rodziny muzyki post-industrialnej. Jak widać, nawet największa niezależność potrzebuje czegoś w rodzaju bezpiecznej przystani.

Inną symptomatyczną cechą „So Lonely In Heaven” jest jej długość i witalność. Kropki od zawsze lubili wydawać płyty kompleksowe, będące jazdą pełną zawijasów i zwrotów akcji. Pod kątem budowy, jak i poszczególnych kompozycji, „So Lonely In Heaven” jest wręcz propozycją progresywną. Te numery to swobodne poematy, wielowymiarowe enigmy, magiczne rytuały, których sprawcy sami nie wiedzą, dokąd idą i co napotkają. Wiemy, czego nie napotkają – nudy.

Muzyka Kropek jest abstrakcyjna i poetycka, ale i konkretna, wizualna. To nie tylko odjazdy Franka Zappy czy Johna Zorna, ale także wizje Salvadora Dali i Zdzisława Beksińskiego. Z tym ostatnim tożsamość LPD pozostaje w naszym kraju ściśle powiązana; to okładki polskich edycji ich płyt, ‘piękny, nienazwany koszmar’, oraz własny styl przekazu, obnażający do gołych kości ludzkie lęki, koszmary i ból, a także nieposkromioną potrzebę walki z nimi przez sztukę.

Pomimo wieku Ka-Spela, jak i odejścia Silvermana, Kropki nie tracą na swojej tożsamości, entuzjaźmie i animuszu twórczym. Chcą to robić i robią to dobrze, a ich najświeższe wydawnictwa są często lepsze, niż te starsze. Formuła i styl jaki odkryli jest niewyczerpaną kopalnią pomysłów, a jak każdy zespół zanurzony w eksperymencie i abstrakcji tak i oni stanowią źródło wrażeń o ponadczasowej witalności. Śpiewajcie, póki możecie. I słuchajcie.

JAKUB OŚLAK

Powiązane materiały

Powiązane materiały

The Legendary Pink Dots są samotni w niebie
News27.12.2024

The Legendary Pink Dots są samotni w niebie

17 stycznia ukaże się nowy album brytyjsko-holenderskiej grupy The Legendary Pink Dots zatytułowany "So Lonely In Heaven".

Legendary Pink Dots - The Museum of Human Happiness
Recenzja19.03.2022

Legendary Pink Dots - The Museum of Human Happiness

Otoczone w Polsce nabożnym kultem "Legendarne Różowe Kropki" kierowane przez Edwarda Ka-Spela wydały kolejny album studyjny w swojej nieliczonej gigantycznej dyskografii. Album "The Museum of Human Happiness" został poddany dogłębnej analizie przez naszego recenzenta Jakuba Oślaka.

The Legendary Pink Dots na dwóch koncertach w Polsce
News01.11.2019

The Legendary Pink Dots na dwóch koncertach w Polsce

Grupa kierowana przez Edwarda Ka-Spela wystąpi w lutym w Gdańsku i Poznaniu.

The Legendary Pink Dots - Angel In The Detail
Recenzja21.08.2019

The Legendary Pink Dots - Angel In The Detail

Grupa kierowana przez Edwarda Ka-Spela przygotowała 43 (!!) płytę studyjną, która będzie jednym z elementów obchodów 40 urodzin zespołu, które odbędą się w przyszłym roku.