The Wolfgang Press - A 2nd Shape

RecenzjaThe Wolfgang PressDownwards2024
The Wolfgang Press - A 2nd Shape

Powroty w muzyce dzielą się na te wyczekiwane i podgrzewane, oraz te na które nikt nie liczył – gdyż nie były brane pod uwagę jako możliwe. Ta druga kategoria dotyczy przede wszystkim zespołów off-owych, które postrzega się przez pryzmat legend i zasług dla muzyki alternatywnej. Ale to właśnie ona dostarcza nam ostatnio niespodzianek; i tak obok The The swój powrót ogłosili The Wolfgang Press, wydając pierwszy od 30 lat premierowy materiał. Jest to wiadomość energetyzująca, oraz budząca pytanie – czego można oczekiwać po TWP po takiej przerwie?

Powrót zespołu o którym pamiętają głównie ‘fachowcy’ zawsze będzie obarczony ryzykiem; ale Michael Allen i Mark Cox zawsze stali w opozycji do ‘standardów’, ‘szlagierów’, a ich misją było robienie muzyki wyrażającej indywidualność. Ich zespoły odznaczały się nieprzewidywalnością, od Rema-Rema po Mass, podobnie jak ich muzycznego kompana – Andrew Gray’a (In Camera). TWP byli zagadką nawet dla ich własnej wytwórni, która słynęła z odwagi poławiania takich jak oni niedopasowanych pereł; ale nawet w katalogu 4AD TWP kontrastowało i stawało okoniem.

Już sam tytuł "A 2nd Shape" sugeruje, że mamy do czynienia z drugim podejściem do tematu. Zespół nie przybywa w takim samym kształcie – zamiast Marka Coxa na klawiszach słychać Stephena Gray’a, brata Andrew, który kilka lat temu wspierał go w przywołaniu innej zamierzchłej grupy, wspomnianej In Camera. Już to świadczy o tym, a że obecne TWP nie jest tylko kolejnym ogniwem łańcucha połączonym z ich chwalebną przeszłością. Ponadto, nawet gdyby Cox był obecny, to zespół i tak nie pozwoliłby sobie na nagranie czegoś przewidywalnego. Bardziej niż sam styl brzmienia i środki wyrazu, A "2nd Shape" łączy z dorobkiem TWP podobna wrażliwość, dbałości o nastrój, wymykanie się podziałom, intrygowanie słowami, dźwiękowe wzornictwo, pomysł na niebanalne kompozycje i ich zaskakująca spójność. TWP od zarania dziejów byli stopniowo określani jako awangarda, eksperyment, nowa fala, post-punk, industrial, aby wraz ze zmianą dekady zmienić swój styl na bardziej przystępne, nowoczesne, elektroniczne syntezy soulu, funku, dubu. Obecnie następuje kolejna taka zmiana.

Jest wiele takich jak oni zespołów, którzy przyjęli za część tożsamości nieprzewidywalność i brak łatwej kategoryzacji – New Model Army, Laibach, Cabaret Voltaire, The Legendary Pink Dots, Throbbing Gristle, itp. Na "A 2nd Shape" każda kompozycja lepi się do uszu i każe odsłuchiwać raz po raz, niczym dowodowy materiał audio dla śledczych, stojących przed intrygującą zagadką kryminalną. Głos Michaela Allena pogłębił się, ocieplił, stał się przyjaźniejszy, podobnie jak sama muzyka, która nie przytłacza awangardowością, a mimo to otacza się aurą enigmy.

Wiele z tych kompozycji jest fascynująco wciągająca – „Sad Surfer”, „21st Century”, „Reset Your Mind”, czy „Take It Backwards”, a także moje ulubione „The 1st” i „The Line”. Słychać w nich rytuał, mistycyzm, artyzm, poezję i komentarz społeczny. Rzeczy dzieją się pomału, we własnym post-industrialnym rytmie, przetworzonych sygnałach i gęstej atmosferze pustych pomieszczeń. Usłyszymy tu czar Nicka Cave’a, neurotyczność Nine Inch Nails, pop-artyzm Tears For Fears, jak i pajęczy, gotycki zapach Bauhaus. Wszystko w idealnej kompozycji i bez jednoznaczności.

Gdy "A 2nd Shape" dobiega końca, możemy pytać – co tak właściwie usłyszeliśmy? Jak ując tę muzykę, która pomimo względnej przystępności i braku ostrych wiraży nie daje się uchwycić w jakiekolwiek okowy? To powód dla którego TWP przez lata intrygowali, przemawiając do serc nielicznych, którzy zachowali o nich pamięć lub nasłuchali się legend. To typowy zespół artystów dla innych artystów, podziwiany przez tych, którzy sami parają się muzyką. To niezwykłe, że postanowili powiedzieć kolejne, niekoniecznie ostatnie, dobitne słowo.

JAKUB OŚLAK

Powiązane materiały