Thurston Moore - The Best Day

Były lider grupy Sonic Youth nagrał album, który mógłby ukazać się pod szyldem tego zespołu w połowie lat dziewięćdziesiątych.
Rozpad Sonic Youth był przykrą niespodzianką dla fanów tej nowojorskiej formacji, ale patrząc z perspektywy czasu, wydaje się, że nic strasznego się jednak nie stało. Ostatnie płyty zespołu raczej rozczarowywały, natomiast w okresie po zakończeniu działalności przez Sonic Youth, praktycznie każdy z członków tego zespołu wykazuje wzmożoną aktywność i nagrywa dobre, a nawet bardzo dobre płyty. Najlepszym przykładem jest nowy album Thurstona Moore'a "The Best Day".
Ze wszystkich solowych płyt nagranych przez niego, właśnie "The Best Day" powinien najbardziej przypaść do gustu fanom Sonic Youth. Na albumie tym Moore wraz z towarzyszącymi mu muzykami (jest wśród nich między innymi ex-perkusista Sonic Youth Steve Shelley) odbyli nostalgiczną wycieczkę do lat dziewięćdziesiątych, gdy ukazały się cztery znakomite płyty tej formacji: "Dirty", "Experimental Jet Set, Trash And No Star", "Washing Machine" i "A Thousand Leaves". "The Best Day" to esencja tego, co było najlepsze na tych wydawnictwach. Jest tu odpowiednia dawka gitarowego "brudu" i jazgotu, są ciekawe, wpadające w ucho melodie, charakterystyczne brzmienie gitar. I przede wszystkim jest także to, co najbardziej lubi wielu fanów Moore'a i Sonic Youth, a więc rozbudowane, kilkunastominutowe kompozycje (ukłon w stronę niezapomnianych utworów "Washing Machine" i "Diamond Sea" z albumu "Washing Machine").
Cieszy, że Moore jest w świetnej dyspozycji i podarował nam tak dobrą płytę. Jednak gdzieś w głębi duszy, słuchając "The Best Day", pojawia się nutka żalu i pytanie: dlaczego nie Sonic Youth? Zespół już zapewne nigdy nie powróci, zatem cieszmy się tym, co mamy, bo jest czym. Gorąco polecam.



