Tomasz Lipa Lipnicki - Pola Bitew

Tomasz Lipa Lipnicki wraca w niezwykle wrażliwej wersji, proponując słuchaczowi uczciwą rozmowę o tym, co trudne, niewygodne i bardzo ludzkie.
Najnowszy album to poruszająca opowieść o niekończącej się walce: z sobą samym, z samotnością, z depresją, z presją świata i cudzych oczekiwań. I właśnie ta konsekwencja tematyczna jest jej największą siłą.
Album ciekawi różnorodnością brzmień. Od przebojowych riffów w „Dzień Ognia” po hipnotyczne echa gitarowe w „Gdybyśmy…”. Lipa nie boi się eksperymentować. Dowodem jest współpraca z Kasią Kowalską w „Samemu” czy z chórkami kolegów z Illusion, która wnosi świeżość i emocjonalną głębię. Centralnym punktem płyty jest „Jednorazowa powieść”, utwór szczery do bólu, mówiący wprost o depresji i kruchości życia. To nie jest moralitet, raczej wyciągnięta dłoń i cicha próba zapalenia światła w tunelu. Muzycznie bardzo wyważony: gitarowa narracja uzupełniona delikatną elektroniką działa tu na korzyść przekazu.
Są momenty, kiedy forma muzyczna nie nadąża za ciężarem tematyki, np. w tytułowym utworze „Pola Bitew”, gdzie temat wojny zyskał może zbyt przebojową oprawę. Na końcu tej drogi czekają nas mocne „Wojny domowe” z Aleksandrą Król-Rogowską – manifest o wewnętrznych i społecznych podziałach, o bezsensownych wojnach toczonych między ludźmi. To gorzka, ale potrzebna puenta. Po niej pozostaje mocne wrażenie spójnej narracji i dobranej instrumentacji, które otulają słuchacza i pozwalają w pełni wejść w refleksyjny świat artysty.
„Pola bitew” to płyta skupiona na człowieku. Jego emocjach, pęknięciach i próbach przetrwania. Album otacza gitarowym brzmieniem, daje przestrzeń na refleksję i nie ucieka od trudnych tematów. Nie jest albumem łatwym ani „do tła”, ale zdecydowanie wartym uważnego odsłuchu. Solidne 4/5 – za szczerość, konsekwencję i odwagę mówienia wprost, nawet jeśli nie każdy element trafia idealnie w punkt.
EWELINA MAREK




