Uriah Heep - Chaos & Colour

Grupy Uriah Heep czas zdaje się nie imać zupełnie. 25 płyta w dorobku legendy brytyjskiego hard rocka zatytułowana „Chaos & Colour”, jest tego doskonałym potwierdzeniem.
Kilka lat temu byłem na koncercie Uriah Heep w stołecznym klubie „Progresja”. Koncercie znakomitym, pełnym energii, hard rocka i niezwykłej witalności. Dlatego zupełnie nie dziwi, że zespół jednocześnie tak doświadczony, a z drugiej - tak wierny swoim muzycznym korzeniom, podąża swą ścieżką.
Już otwierający płytę, znany z singla „Save Me Tonight”, to idealny hardrockowy ‘opener’. Traktujący o frustracji i bezsilności tekst jednak trochę nie przystaje do tej klasycznej, pełnej życia kompozycji. Ten kierunek kontynuuje nieco wolniejszy „Silver Sunlight”, podejmujący wątek m.in. nadmiaru wyboru drogi życiowej. Natomiast ci najstarsi fani zespołu z przyjemnością przyjmą wspaniały, chóralnie-triumfalny „Hail The Sunrise”. Fantastycznie wypada też wspomnieniowo-optymistyczny „Age Of Changes”. To jeden z najlepszych momentów płyty, w którym głos Berniego Shawa idealnie spaja się z melodią. Odrobinę niepokojąco wypada natomiast „Hurricane”, gdzie zespół bawi się budowaniem napięcia, podkreślonym w refrenie ze słowami: Feel the pain, hurricane/The monster's breathing/Dire refrain, hurricane/A deadly season. Natomiast największą ozdobą płyty jest długi, ponad siedmio i półminutowy „One Nation, One Sun”, mający w sobie coś z ducha twórczości… Queen. Zaskakująco wypada „Golden Light” – w pierwszej chwili pomyślałem bowiem, że to utwór Deep Purple. Z drugiej strony – ‘Purple’om’ życzyłbym takiej formy wykonawczej jaką mają ich koledzy z Uriah Heep. Z kolei „You’ll Never Walk Alone” to jeszcze jedna epicka i rozbudowana kompozycja, gdzie z kolei grupa całkiem łączy rockoperowe wpływy The Who ze swoją hardrockową formułą. Najbardziej progresywnie wypada natomiast „Fly Like An Eagle”, dzięki różnorodnej rytmice i klawiszach Phila Lanzona, które wygrywają kilka różnych barw. Zaś popisowo wybrzmiewa „Freedom To Be Free”, gdzie partie solowe serwują wspomniany Lanzon, ale także i gitarzysta Mick Box oraz – co ciekawe - basista Dave Rimmer. Zwieńczeniem jest rockndrollowo-zabawowy „Closer To Your Dream”.
„Chaos & Colour” to po prostu świetny, klasycznie rockowy album. Jego tytuł też zdaje się być nieprzypadkowy. Bo o ile większość utworów na płycie jest raczej pozbawiona chaosu, o tyle kolorów im nie brakuje.
MACIEJ MAJEWSKI



