Wrona - Sen O Smaku Lukrecji

Weronika Jasiówka, czyli Wrona właśnie wydała płytowy debiut. Ma już doświadczenie (perkusistka w girlsbandzie Brain’s All Gone), solową karierę zaczęła trzy lata temu. W tym roku wygrała konkurs radiowej Czwórki „Będzie głośno!”. Nagrodą było nagranie i wydanie debiutanckiej płyty.
Wizerunkiem przypomina inną tegoroczną debiutantkę – bryską, której „Pocałuj mnie” hulało po stacjach radiowych. Podobnie ma zapędy do tanecznych brzmień. Wrona tworzy jednak więcej materiału trudniejszego w odbiorze.
Artystka płaci nieco debiutanckiego frycowego. „Double Tap” – wpadający w ucho elektropop lat 80. wydaje się trochę przeciągnięty. „Tinder Bingo” to kompozycja z niewykorzystanym potencjałem. Melodyjna, ale za bardzo wyładzona. Niezbyt rozumiem też umieszczenie obok siebie na trackliście dwóch wersji „Teraz ja!!!” (albumowa, choć dłuższa o minutę od Radio Edit, ma tylko 3 minuty i 10 sekund). Pomysł z angielskim tekstem „Strvngers” z polskimi wtrętami przywołuje eurowizyjne polskie propozycje ostatnich lat. Ale więcej jest jednak pozytywów.
Elektropopowe klimaty. Nowocześnie, choć z nawiązaniami do lat osiemdziesiątych jak w „Double Tap”. Sporo taneczności, choć oplecionej domieszką zimna („Teraz ja!!!”) czy mrocznego klimatu („D.I.E. (Who’s Gonna Save U Now)”, „Sen o smaku lukrecji”). „Matka Teresa”, choć krótka, zaskakuje przejściem ze spokojnego, fortepianowego początku do bitowego grania. Najbardziej moją uwagę zwróciło „Jak Debbie Harry” – wpadająchy w ucho mroczny emo-taniec.
Jest to album stworzony tylko przez artystkę. Wrona zagrała na wszystkich instrumentach, napisała prawie wszystkie teksty. „Teraz ja” to jedyny utwór powstały w współpracy (z Juliuszem Kamilem). Debiut budzący zaciekawienie i zachęcający do dalszej obserwacji twórczości Wrony.




