Adam Palma

Najsłynniejszy polski gitarzysta akustyczny Adam Palma zmierzył się z nie lada wyzwaniem i nagrał album "Adam Palma Meets Chopin". Na płycie znalazły się utwory słynnego kompozytora zagrane jedynie na gitarze akustycznej. O tym projekcie porozmawialiśmy z Adamem Palmą.
- Dlaczego i w jakich okolicznościach zdecydował się Pan na nagranie albumu z własnymi interpretacjami kompozycji Fryderyka Chopina?
- Kiedy zrozumiałem, że moja wiedza, doświadczenie i technika gry na gitarze akustycznej pozwolą mi zagrać i wyrazić siebie w utworach Chopina. Krótka historia gitary akustycznej i kostki gitarowej (dopiero około dziewięćdziesiąt lat!) spowodowała, że gitara akustyczna nie jest obecna w systemie edukacji żadnej szkoły muzycznej, a zatem technika gry na tym instrumencie jest dopiero w trakcie rozwoju w porównaniu z wieloletnią historią programu nauczania na fortepian czy skrzypce. Do tej płyty przygotowywałem się jednak podświadomie już od dłuższego czasu ponieważ muzyka Chopina zawsze była mi bliska. Jako Polak i gitarzysta akustyczny podjąłem decyzję, że nie może być takiej sytuacji, że repertuar chopinowski jest nieobecny na instrument, który właściwie znajduje się w każdym domostwie i który ma ogromny potencjał.
- Dorobek muzyczny Chopina to kilkaset utworów. Według jakiego klucza wybrał Pan dziesięć kompozycji, które finalnie trafiły na ten album?
- Wybrałem utwory, w których wiedziałem, że mogę wyrazić siebie, a jednocześnie pozostać blisko oryginałom. Nie chodziło mi o samą improwizację, ale sposób nadania tym utworom takiego charakteru, żeby słuchacz zaczął się zastanawiać czy czasami Chopin nie napisał ich właśnie na gitarę. Dlatego np. Poloneza A-dur gram tylko z jedną zmianą, zmianą metrum z 3/4 na 4/4. Dzięki temu utwór zaczyna funkować, przy czym przypominam, że mnie nie chodziło o "poprawianie" Chopina, ale o zaadaptowanie jego utworów na potrzeby gitary akustycznej i współczesnego słuchacza muzyki gitarowej, która wykorzystuje rytmy parzyste i jest grana w groove’ie Są też również aranżacje, w których utrzymuję tylko warstwę harmoniczną, a całość traktuję bardziej improwizacyjnie jak np. Preludium Cm. Utwory, które weszły na płytę, to nie wszystkie utwory Chopina, które mam w repertuarze. Myślę, że powoli jestem gotowy na nagranie "Meets Chopin 2" jeśli będzie taka potrzeba.
- Z jakimi wyzwaniami musiał się Pan zmierzyć podczas aranżowania i nagrywania własnych wersji tych kompozycji?
- O ile samo aranżowanie nie było trudne, to przygotowanie tych aranżacji do nagrania i później wykonywania ich na scenie, było ogromnym wyzwaniem, i cały czas jest. W tych aranżacjach pojawiło się mnóstwo akordów i voicingów, których nigdy jeszcze nie grałem na gitarze. Szczerze mówiąc, nie wiem czy kilka z nich w ogóle ktoś wcześniej zagrał na akustyku. Sam proces aranżowania był jednak przyjemny, choć wymagał ogromnej wiedzy i doświadczenia i dlatego dopiero teraz byłem gotowy na nagranie takiej płyty. Od samego początku wiedziałem, że nie chcę nagrać płyty ze zwykłym przekładem muzyki fortepianowej na gitarę akustyczną. Podszedłem do zagadnienia od takiej strony: jak Chopin napisałby te utwory, gdyby był gitarzystą mającym do dyspozycji gitarę ze stalowymi strunami i kostkę gitarową. Spowodowało to zmiany rytmiczne, metrum, dodanie elementów improwizacji (bo przecież Chopin był genialnym improwizatorem!) i w kilku przypadkach zmianę tonacji, np. w Walcu cis moll czy Nokturnie Es. Zmiany tonacji nie wynikają jednak z niemożliwości zagrania tych utworów w oryginalnych tonacjach, tylko z budowy gitary, która posiada naturalny sustain (podtrzymanie dźwięku) w tonacjach, które wykorzystują puste struny.
- Jak przebiegał proces rejestracji tych utworów? Czy zostały one nagrane przez Pana za pierwszym podejściem czy też zarejestrował kilka wersji, a następnie wybrał najlepsze z nich?
- Nagrałem kilka wersji każdego utworu. Przy nagrywaniu gitary akustycznej solo największym problemem są tzw. „dźwięki duszki”. Są to dźwięki niekontrolowane, które odzywają się przez uderzenie metalowej struny w stalowy próg na gryfie. Najczęściej są one dysonansami. Są mało słyszalne przy grze akordowej w pierwszej pozycji lub w trakcie gry zespołowej. Jednak przy grze solowej potrafią one bardzo rozpraszać i grającego i słuchającego, dlatego wybierając wersje na płytę starałem się pójść na kompromis i wybrać wersje muzycznie ciekawe, ale i z jak najmniejszą ilością "duszków".
- Niemal cała płyta jest zagrana jedynie na gitarze akustycznej, tylko w „Walcu h-moll op.69 nr.2” na fortepianie towarzyszył Panu Leszek Możdżer. Dlaczego zaprosił go Pan do współpracy właśnie przy tej kompozycji? Czy nie myślał Pan o tym, aby fortepian pojawił się w większej ilości utworów?
- Z założenia miała to być płyta z Chopinem na gitarę solo, ale pomyślałem, że jeden utwór w duecie będzie dobrą przeciwwagą do aranżacji stricte gitarowych na tym albumie. Leszka zawsze podziwiałem jako muzyka, więc jego chęć udziału w nagraniu ogromnie mnie ucieszyła. Wydaje mi się również, że brzmienie fortepianu jest tym ostatnim ogniwem łączącym cały krążek w całość, a jednocześnie moim pokłonem dla muzyki Chopina, która jednak powstała na fortepianie. Zdecydowaliśmy się na Walc Hm, ponieważ poproszono nas w tamtym roku o zagranie utworu Chopina na koncercie z okazji „100-lecia Odzyskania Niepodległości przez Polskę" , który odbył się w The Royal Albert Hall w Londynie. Było to dla nas duże przeżycie i byliśmy zgodni, że na pamiątkę warto byłoby naszą wersję zarejestrować na płycie.
- Twórczość Chopina jest w Polsce uznawana za bardzo ważną część narodowego dziedzictwa kulturalnego. Czy w związku z tym, nagrywając tę płytę, nie obawiał się Pan negatywnej reakcji pewnej części odbiorców na zagranie utworów tego kompozytora na gitarze akustycznej?
- Oczywiście podczas pracy nad projektem sen z powiek spędzała mi myśl jak płyta zostanie odebrana. Chopin to jednak świętość dla wielu osób i to, co zrobiłem, może purystom nie przypaść do gustu. Serce mówiło mi jednak, że muszę taką płytę nagrać. A później chęć udziału w nagraniu Leszka Możdżera i doping ze strony Ala Di Meoli utwierdziły mnie w przekonaniu, że to, co w muzyce Chopina mam do powiedzenia, jest interesujące i ciekawe. Ta płyta to mój osobisty hołd dla najwybitniejszego polskiego muzyka. Swój hołd mogłem wyrazić jedynie za pomocą duszy i instrumentu nigdy z Chopinem nie kojarzonym - gitary akustycznej. Stanąłem przed wyborem: bać się purystów i krytyków czy zaprezentować nowej wielkiej grupie słuchaczy na świecie wspaniałą muzykę mojego rodaka. Dzisiaj już wiem, po rozmowach z wybitnymi pianistami klasycznymi, że mam również ich błogosławieństwo. Oni wiedzą, że mnie nie chodziło o konkurowanie z Chopinem czy z nimi, a o złożenie hołdu naszemu wielkiemu geniuszowi na instrumencie na którym do tej pory „nie istniał”.
- Poprzednia Pana płyta z materiałem autorskim czyli „Palm-istry” ukazała się w 2017 roku. Czy planuje Pan już kolejne wydawnictwo z własnymi kompozycjami, a jeśli tak, to kiedy możemy się go spodziewać?
- Tak, moje wcześniejsze płyty były wypełnione muzyką autorską, a „Meets Chopin” jest w dużej mierze autorskim spojrzeniem na muzykę Chopina i uznałem, że wplatanie własnych kompozycji na tą płytę byłoby niepotrzebne. Planuję już następną płytę, ale to jeszcze tajemnica. Na pewno znajdzie się na niej również muzyka autorska, myślę, że nagrania rozpoczną się w przyszłym roku.
- Dziękuję za wywiad.
