Andareda

WywiadMaciej MajewskiAndareda
Andareda

Stopniowy powrót do czynnej działalności progrockowej grupy Andareda wieńczy pełnoprawny album „Eksperyment człowiek”. Płyta jest pieczołowitym konceptem, będącym ‘próbą zmierzenia się z przyczynami i celem naszego istnienia’. O szczegółach opowiedział mi lider grupy, a zarazem jej wokalista, Piotr Skałka.

MM: Powrót Andaredy był stopniowy. Pamiętam naszą rozmowę z października 2019 przy okazji wydania singla. Czy okres pandemii paradoksalnie pomógł Wam w tworzeniu płyty "Eksperyment człowiek"?

PS: Masz rację, był stopniowy. Jednakże okres pandemii nam nie pomógł. w zasadzie nie miał wpływu a nawet bardziej to nie przeszkodził. Tworzenie materiału na płytę trwało prawie 6 lat.

MM: Materiał jest dość zróżnicowany stylistycznie. Ociera się nie tylko o prog rocka, ale i o elementy mocno elektroniczne. Takie było wasze zamierzenie od początku?

PS: Zamierzenie było takie, aby się nie ograniczać niczym, zwłaszcza muzycznie. uznaliśmy że uporczywe trzymanie się jakiejś stylistyki pozbawiło by pewnych utworów mocy przekazu, pewnego rodzaju dosadności. Pewne historie musiały być opowiedziane w sposób zapewniający możliwość maksymalnego doznania. Stąd ta różnorodność. Naszym zdaniem to wielka siła tej produkcji.

MM: Wyczuwam na tej płycie jednak koncept merytoryczny. Wiem, że poświęciłeś kilka lat na swoisty background, którego efektem są teksty, które na niej zaśpiewałeś.

PS: Masz rację w sprawie konceptu. Spoiwem miał być "człowiek", jego wielokryterialny charakter, geneza i ewentualny cel istnienia. Na teksty poświęciłem bardzo dużo czasu aby ubrać wszystko w sposób zjadliwy a zarazem umożliwiający refleksję.

MM: Nie wiem, czy ‘zjadliwy’ to dobre słowo, ale zrozumiały, już tak. A wątki, tudzież historie osobiste też miały wpływ na warstwę tekstową

PS: Ależ oczywiście że sprawy które nas dotykają mają wpływ na nas i naszą twórczość. nie chciałbym jednak ujawniać szczegółów i zaplecza warstwy tekstowej, to nie jest na sprzedaż. 🙂

MM: Pytam o te wątki osobiste, bo najbardziej intymnym utworem na płycie jest dla mnie "Poli".

PS: To prawda. „Poli” to prawdziwa historia. Nie moja osobista ale jednego z moich przyjaciół. Znając tą bolesną i świeżą historię zacząłem drążyć relacje innych. Okazało się że Poli to historia wielu mężczyzn. Potrzeba bezinteresownej czułości i miłości współczesnych mężczyzn okazała się na tyle częstym przypadkiem, że poświęciłem jej jeden utwór na tej płycie. To zagadnienie jest w moim rozumieniu godne uwagi.

MM: Czy ta płyta nie ma zatem także wymiaru terapeutycznego?

PS: Hmmmmmm. Ciekawy wątek. Jak widać każdy w niej szuka czegoś osobistego. To dobrze, bo chciałem pisać w sposób taki, aby wielu mogło się postawić w roli podmiotu lirycznego. Chciałem aby słuchacz mógł postawić się w roli bohatera, aby poczuł to co bohater, mógł znaleźć tam swoją cząstkę istnienia albo spróbował się postawić w roli bohatera. Widzisz, możliwość przeżywania uznaliśmy za cechę kluczową. Do tego potrzebna była prawda i szczerość, a nie teksty o dupie matrynie i udawanie rzeczywistości. Utwory powstawały w pewnej izolacji. TZN że pracowaliśmy zawsze tylko nad jedną kompozycją - nigdy naraz dwie lub trzy. Nie chcieliśmy efektu uśrednienia. Pracowaliśmy z obsesyjnym zaangażowaniem tylko nad jedną historią i tylko jej oddawaliśmy całe swoje zaangażowanie. Jak tylko uzyskiwaliśmy zadowolenie nad końcowym efgektem to natychmiast odkładaliśmy kompozycje i rozppoczynaliśmy zupełnie inną hostorię. To pozwoliło nam uzyskać efekt niepowtarzalności i odmienności utworów

MM: Zauważyłem, że "Pożeracz wnętrz" i "Dostrzeganie" kończą się takim urwaniem dźwięku. Z czego to wynika?

PS: Nie do końca wiem, czy mówisz o zakończeniu tych utworów. Na pewno chodzi o zakończenie, jeśli tak to nie mają związku same ze sobą.

MM: A skąd te zapędy ku robotom w "Sekretach gry"?

PS: To właśnie brak ograniczeń w formie wypowiedzi popchnął nas do tak odważnych stylistyk, których wcześniej nie praktykowaliśmy przecież. W tym utworze rozważamy jeden z kolejnych wariantów istnienia - czyli brak naszego wpływu na pojawienie się na scenie życia. Czynnik zewnętrzny decyduje o tym czy się pojawisz na planszy gry. To trochę prowokacyjnie porównałem do gry, a jeśli gra, to musi być też autor i zasady gry. Wokale miały pobudzać charakter zewnętrznej ingerencji. Stąd brzmienie robotów w stylu Daft Punk.

MM: Rozumiem, że jeśli chodzi o partie wokalne, to też nie stawiałeś sobie ograniczeń?

PS: Oczywiście że tak. Ograniczenia postawiła mi genetyka, wpływając na skalę i barwę. Niemniej o formę ekspresji i brzmienie zadbałem wraz z zespołem tak aby wykorzystać maksymalnie wszystko czym dysponuję.

MM: Będzie można was usłyszeć na żywo w najbliższym czasie?

PS: Na żywo już testowaliśmy przed premierą nowe kompozycje. Myślę że do koncertów będziemy przygotowani gdzieś na zimę. Wtedy serdecznie zapraszamy do usłyszenia.

MM: Zaczęliśmy od kwestii wolnego powrotu Andaredy. Czym jest dzisiaj ten zespół w porównaniu do roku 2011 albo nawet do lat 90.

PS: Myślę że to dużo dojrzalsza formacja. Doszliśmy do momentu w którym gramy emocjami a nie nutami. Mamy poczucie wolności w tworzeniu. Chodzi o to że nie jesteśmy ściśle zobligowani do konkretnej stylistyki a co za tym idzie nie jesteśmy zakładnikami stylistyki. Poczucie wolności w procesie tworzenia to olbrzymi komfort. Wydaje się że nas już nie można do niczego porównać. To wspaniałe uczucie.

MM: Dziękuję za rozmowę.

Powiązane materiały