Ania Wyszkoni
Ania Wyszkoni powróciła z pierwszą od 5 lat płytą studyjną zatytułowaną "Z Cegieł I Łez". Artystka opowiedziała nam między innymi o tym, jak powstawała ta płyta oraz co robiła przez tych kilka lat przerwy od nagrywania nowego albumu.
„Z Cegieł I Łez” to Twoja pierwsza płyta od 5 lat. Znalazło się niej 9 premierowych kompozycji. Dodatkowo między tym a poprzednim albumem wydałaś dwa single: „Skrable” i „Cisza Tak Dobrze Brzmi”. Czy przez tych 5 lat nagrałaś tylko tych 11 piosenek czy też powstało ich więcej, ale z różnych powodów zostały odrzucone?
Dwa lata zabrała nam pandemia i miałam z tego powodu emocjonalny przestój. Wcześniej byłam w ciągłym biegu, promowałam płytę „Jestem Tu Nowa” z 2017 roku i miałam intensywną trasę koncertową, którą też przerwał COVID. W pierwszych tygodniach lockdownu myślałam, że skoro zamknęli mnie w domu to będę miała dużo czasu na pisanie nowych piosenek. Bardzo szybko się zorientowałam, że brak koncertów powoduje u mnie emocjonalną pustkę i nie mogę niczego stworzyć. Więc odłożyłam instrument i zaczęłam szukać nowych, niezwiązanych z muzyką aktywności. Uczyłam się języków, w miarę możliwości uprawiałam sport i ukończyłam kurs projektowania wnętrz. Kiedy świat zaczął wracać do normy normował się również mój stan. Dźwięki znowu zaczęły układać mi się w melodie. Zaczęłam tworzyć i chowałam piosenki do szuflady. Ale ciągle brakowało mi motywacji. Momentem zwrotnym okazała się sierpniowa rozmowa z moim menadżerem, a prywatnie partnerem, Maćkiem Durczakiem, który zmobilizował mnie do działania. Ustaliliśmy, że natychmiast zaczynamy prace nad nowym albumem. Musiałam się wziąć za siebie, pogrzebać w muzycznych szufladach i sprawdzić, które utwory nadają się do nagrania, a które się przeterminowały. To był także ten moment, w którym postanowiłam, że chcę tę płytę stworzyć z moim zespołem, z którym pracuję na co dzień na scenie. To świetni muzycy, bardzo kreatywni ludzie, którzy bardzo dużo wnieśli w nowe piosenki. Na pierwszej próbie spotkaliśmy się 3 września i zaczęliśmy gmerać w nowych kompozycjach. W połowie października oddaliśmy gotowy materiał.
Wspomniałem o kompozycji „Skrable”, która ukazała się na singlu w 2021 roku. Utwór ten prezentował Twoje nieco inne oblicze, gdyż był utrzymany w tanecznej stylistyce lat 80-tych. Czemu ta kompozycja nie trafiła na „Z Cegieł I Łez”?
Ta piosenka była przygotowana z myślą o wydanej rok temu płycie „Nieznośna Lekkość Hitu”, która była podsumowaniem 25-lecia mojej działalności artystycznej. To był dobry moment na taki muzyczny eksperyment, bo nigdy wcześniej nie sięgałam po tego rodzaju dźwięki. Ale od nagrania „Skrabli” dużo wydarzyło się w moim życiu. Nie chciałam kontynuować tego kierunku muzycznego. Syntetyczne brzmienia były świetną, ale jednorazową przygodą. Wyrosłam na żywej muzyce, do której chciałam wrócić, w której czuję się najlepiej.
Czy w tym powrocie do grania bardziej pop-rockowego pomogła Ci współpraca z Robertem Gawlińskim, Leskim i Jamalem?
To raczej kierunek, który obrałam spowodował, że zaprosiłam do współpracy właśnie tych artystów. Z Robertem współpracowałam już wcześniej. Kontakt między nami jest stały i naturalny. Robert co jakiś czas podsyła mi piosenki, które przesiewam przez sito swojej wrażliwości. W efekcie na moich płytach zawsze pojawiają się Jego kompozycje, bo stylistyka Roberta bardzo mi pasuje. Często słuchając jego kompozycji pierwszy raz podświadomie wyczuwam jakie będą kolejne dźwięki, czego mi w tej piosence potrzeba. Jedną z kompozycji na płycie „Z cegieł i łez” stworzyliśmy wspólnie. Tacy ludzie jak Robert, Leski czy Jamal mają w sobie prawdę. Ja zawsze z takimi ludźmi lubiłam pracować. Nie lubię pozorów, ubierania czegoś w modny fałsz. Zawsze tworzyłam zgodnie z moją wrażliwością i tym, co było mi potrzebne.
Z Tomkiem Mioduszewskim z grupy Jamal współpraca przebiegała inaczej. Piosenkę „Z cegieł i łez” jego autorstwa usłyszałam dużo wcześniej. Zakochałam się w niej od pierwszych dźwięków. Artysta, dla którego Tomek pisał ten utwór nie zdecydował się na nagranie płyty, więc zapytałam Tomka, czy ta piosenka może być dopełnieniem mojego albumu. Paweł „Leski” Leszoski działa bardzo szybko i uratował mi jedną kompozycję. Byliśmy pod ścianą. Wiedziałam, że muszę oddać materiał, a do jednej piosenki wciąż nie miałam tekstu. Mój producent, Łukasz Damrych, powiedział mi: „On pisze tak fajnie i tak sprawnie, że warto spróbować”. Paweł dostał piosenkę wieczorem o 22:00, a o godzinie 7 rano mieliśmy gotowy docelowy tekst! Napisał to w taki sposób, tak czarująco i użył takich słów, których ja nigdy w swoich tekstach nie wykorzystywałam. Ujęło mnie to od razu. Mamy Wenus, UFO, samoloty, zabiegi tekstowe których nigdy nie stosowałam. Mam nadzieję, że jest to dobry początek współpracy.
Jeśli już mówimy o początkach współpracy to nie możemy nie wspomnieć Michała Wiraszko z grupy Muchy, który napisał tekst do otwierającego płytę utworu „Było Minęło”. Jak z nim nawiązałaś współpracę?
Zawsze lubiłam teksty autorstwa Michała. Ma on dar pisania o poważnych rzeczach w sposób „prosty” i bardzo codzienny. Pisze tak, jakby prowadził rozmowę. Takiego tekstu potrzebowałam do kompozycji „Było minęło”. Michał podszedł do tematu bardzo ambitnie. Nie chciał pisać jak na zamówienie. Zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. „Michał, tylko tego nie spie.rz” - powiedział sam do siebie, kiedy usłyszał kompozycję. To świadczy o tym, że jest ambitny i bardzo rzetelnie podszedł do tematu.
Utwór tytuł „Z Cegieł I Łez” chyba ma dla Ciebie szczególne znaczenie?
Piosenka jest tytułowym utworem na płycie, którą określa mieszanka mojej wewnętrznej siły i wrażliwości. Cegły i łzy to nasz świat. Mur, który może nas chronić albo być przeszkodą i łzy szczęścia lub rozpaczy. Ten tekst daje wiele możliwości do interpretacji. Życie jest piękne choć bywa trudne. Z problemów można wyjść mocniejszym. Nie wolno się poddawać w drodze do odkrycia, zaakceptowania i pokochania własnego ja.
Wspomnieliśmy o tych 5 latach przerwy w wydawaniu przez Ciebie płyt, o pandemii która miała duży wpływ na realizację nowej płyty. Czy traktujesz ten album jako początek nowego etapu w swojej karierze?
Z każdą płytą podsumowuję jakiś etap mojego życia i wchodzę w nowy. To moja artystyczna droga, która jest moim pamiętnikiem. Ale album „Z cegieł i łez” jest zdecydowanym krokiem w zaufaniu samej sobie i budowaniu poczucia własnej wartości. Przez 25 lat sporo obserwowałam, zbierałam doświadczenia, z których wreszcie odważniej korzystam. Miałam konkretną wizję tej płyty i konsekwentnie dążyłem do jej realizacji. Uwielbiam pracować z ludźmi, którzy mnie inspirują i uczą nowych rzeczy. Ufam im, ale nauczyłam się ufać samej sobie i wierzyć, że to, czego chcę jest właściwe i dla mnie dobre.
Foto: Zija & Pióro



