Apostolis Anthimos

WywiadMaciej MajewskiApostolis Anthimos
Apostolis Anthimos

Apostolis Anthimos jest obecny na scenie muzycznej od 50 lat. Grał za najwybitniejszymi polskimi i zagranicznymi muzykami. Właśnie nagrał nowa płytę z nowym składem, wzbogacony o brzmienie klawiszy Piotra Matusika i saksofonu Olafa Węgiera. Nam opowiedział o tym, dlaczego na „Parallel Worlds” jeszcze raz nagrał niektóre kompozycje, czemu ciągnie go do gry na bębnach oraz o dalszych planach jego projektu praz grupy SBB.

MM: „Parallel Worlds”, czyli światy równoległe. Znam genezę tego tytułu, natomiast próbowałem porównać proporcje gitara-perkusja na tej płycie i wyszło mi, że jednak jest więcej bębnów.

AA: Rzeczywiście na płycie jest więcej bębnów, ale w całym moim życiu nie do końca tak jest. To jest wypadkowa całej mojej pięćdziesięcioletniej przygody z muzyką. Nie jakiś tam wycinek, ale tylko konkretna część, mająca swoje odniesienia do różnych aspektów.

MM: Część utworów jest znana z „Miniatures” i z „Back To The North”. Czemu zdecydowałeś się je nagrać jeszcze raz?

AA: Ponieważ chciałem usłyszeć jak zabrzmią z fortepianem i saksofonem. Wersje z płyt, o których wspomniałeś były nagrywane w innych konfiguracjach instrumentalnych. A ja chciałem się przekonać, jak zabrzmią właśnie w tej. Powiem Ci, że bardzo miło mi się zrobiło, gdy właśnie w takiej formie je usłyszałem. Brzmią jak zupełnie inna muzyka. Każdy dołożył coś od siebie i wyszło wspaniale.

MM: W tytułach Twoich utworów często pojawia się Pinokia. To chyba ważny postać dla Ciebie?

AA: Tak, to ważna postać i istotny dla mnie motyw, natomiast nie mogę niestety zdradzić, czemu tak często po nią sięgam. Niech to pozostanie tajemnicą.


MM: Na „Parallel Worlds” słychać różne wpływy: nie tylko jazz, ale także rocka, muzykę latynoską, a nawet klasyczną.

AA: To dlatego, że bardzo szeroko podchodzę do muzyki. Przede wszystkim bardzo lubię muzykę taneczną. Ruch i rytm są podstawą. Do tego dochodzi ocieranie się o różne inne gatunki muzyczne – od awangardy przez jazz, muzykę improwizowaną. Wychodzą przy tym moje działania muzyczne z Tomkiem Stańką i Andrzejem Przybielskim, czy też spotkania z Johnem McLaughlinem, Patem Methenym oraz granie z Gilem Goldsteinem. Ostatnio z SBB mieliśmy okazję zagrać z Chrisem Potterem. To wszystko się naturalnie przenika.

MM: A jak to wyglądało w przypadku tej płyty? Puściłeś chłopakom i oni do tego grali, czy sam im je zagrałeś?

AA: Przesłałem im pierwotne struktury tych utworów, o których wspomniałeś wcześniej. Okazało się, że nie ich nie znali. W związku z tym posiedzieli nad nimi i podopisywali swoje, zupełnie nowe partie na poszczególne instrumenty. Trochę gram na pianinie, więc to, co potrafiłem, to im zagrałem.

MM: To jest nagrane na „setkę”?

AA: Tak, ale z dodatkową z dogrywką gitar w kilku miejscach i wokali. Duety natomiast też są nagrane na setkę.

MM: To wszystko, co nagraliście na tą płytę?

AA: Tak, choć mam jeszcze zrobione 5 czy 6 utworów. Z Robertem Szewczugą i z Piotrem Matusikiem muszę jeszcze podgrać.

MM: A będzie winyl?

AA: Walczę o to. To jest świetny materiał. Marzyłem o tym od dawna, żeby grać z młodymi ludźmi i bębnić. Bo te bębny jednak cały czas mi chodzą po głowie.

MM: Czy ten zespół, który zagrał na tej płycie, to jest nowa odsłona Twojego projektu Miniatures?

AA: Tak, to jest ten zespół, natomiast nie chcieli się zgodzić, żeby na płycie był dopisek ‘Miniatures’, ponieważ uważali, że będzie się to kojarzyło z poprzednią płytą, czyli wspomnianej przez Ciebie „Back To North”.

MM: Co dalej?

AA: Na Bielskiej Zadymce Jazzowej miała miejsce mini-premiera tego materiału. 8 marca gramy w Gliwicach w „4 Art” i 14 marca w Radiu Katowice

MM: A co z SBB?

AA: SBB jest zawsze (śmiech). Szykują się nagrania w Studiu Opole, gdzie będziemy szukali nowych pól do działań muzycznych. I to także będzie współpraca z młodymi ludźmi.

MM: Dziękuję za rozmowę. 

Foto: Barbara Adamek