Big Cyc

Big Cyc pozostaje na barykadach rock ‘n rolla na najnowszej płycie. Po ostatnich mocno punkowych albumach na „Manifesto” proponują jednak pogodniejszą aurę. Panowie nie muszą już nikomu nic udowadniać, a jednak mimo to wybierają nie do końca oczywiste formuły dla swojej twórczości. O szczegółach opowiedzieli mi Jacek ‘Dżej-Dżej’ Jędzejak oraz Krzysztof Skiba.
MM: „Manifesto” zdaje się być raczej deklaracją celebracji życia i radości w stosunku do ciężkich, politycznych klimatów na poprzednich płytach Big Cyca.
Dżej-Dżej: Tak, trzeba stosować płodozmian, żeby nie zmęczyć i nie zanudzić słuchacza. Dlatego w sferze muzycznej i tekstowej odpuściliśmy trochę z ciężarem. Poprzednia płyta „Wolność słowa na kartonie” była bardzo polityczna i stanowiła zamknięcie pewnego okresu, dlatego teraz nagraliśmy album bardzo optymistyczny jako starsza młodzież, która cieszy się życiem.
Skiba: …co nie znaczy, że nie jest to płyta zaczepna. To jest płyta wesoła, ale nie wesołkowata.
MM: W otwierającym ją utworze tytułowym, śpiewasz: „Ciągle uwielbiam ryk gitary/Choć rock ‘n’ roll już prawie zdechł”. Po tylu latach grania oczekujecie jeszcze czegoś od rock ‘n’ rolla?
Dżej-Dżej: Oczekujemy, żeby był jeszcze grany, bo cały czas jesteśmy jego fanami. Słuchamy go, jeździmy na koncerty itd. Rock ‘n’ roll stał się muzyką podziemną. W latach 90. rocka wszędzie było pełno, także w telewizji. Z czasem zaczęło być tego coraz mniej.
Skiba: Dla nas to wciąż muzyka żywa. W poprzednich latach nadprodukcja disco polo była absolutną przesadą, a w tym roku nadeszły zmiany, bo jedziemy na festiwal do Opola! Także ta śmierć rock and rolla jest przesadzona. Zobacz, ile zachodnich gwiazd do nas przyjeżdża i ile jest koncertów klubowych.
MM: Z kolei w „Polsce podzielonej” rapujesz trochę jak T-Raperzy znad Wisły.
Dżej-Dżej: (śmiech) Tak, taka katarynka. To jest smutna piosenka, bo uważam, że już nie tylko Polska jest podzielona, ale i Europa oraz Ameryka. Ruchy prawicowe na całym świecie mają swój coraz większy udział w tym podziale na ‘my i oni’. Tego należy się obawiać i o tym należy mówić. A Polacy są takim narodem, który zawsze będzie się kłócił, natomiast uważam, że powinniśmy dążyć do tego modelu europejskiego i demokratycznego, by nie zdziczeć.
MM: „Będzie dym” powinien być hymnem majówek.
Dżej-Dżej: To jest hymn majówek! Ma ponad milion odsłona na YouTube. Myślę, że to idealna pieśń na tzw. Dzień Świętego Grilla, który jest obecnie w Polsce bardzo ważnym świętem (śmiech). Planuje się go już z konkretnym wyprzedzeniem. Do tego jest to święto bardzo rodzinne.
Skiba: To większe święto, niż Walentynki!
MM: Nie pamiętam natomiast tak elektronicznego numeru jak „Mamy moc” w dorobku waszego zespołu.
Dżej-Dżej: Specjalnie chcieliśmy troszeczkę odejść od typowych brzmień bigcycowych i wejść właśnie w taką elektronikę. Produkował to syn Dżerego, Michał, który ma swoje studio i siedzi w takich klimatach. Wydaje mi się, że takie transowe oblicze powoduje, że ta płyta jest ciekawa i słychać, że coś się na niej dzieje. A sam utwór ma oczywiście ma pozytywne przesłanie.
Skiba: Big Cyc zawsze poszerzał horyzonty. Już na pierwszej płycie były fragmenty reggae, ska, czy nawet metalowe.
MM: A skąd ta wycieczka po Londynie w „Mówi Londyn”?
Dżej-Dżej: Po pierwsze: parę razy graliśmy w Londynie. Po drugie: napisaliśmy o tym, że Londyn wymiksował się niejako z Europy poprzez Brexit i z tego powodu bardzo cierpi. A po trzecie: tej piosenki chcieli ludzie, którzy organizują Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy w Londynie. Poprosili nas byśmy nagrali taki numer o naszych przygodach w tym mieście.
Skiba: Na poprzedniej płycie natomiast mieliśmy numer napisany na prośbę nauczycieli. Chcieli byśmy napisali o ministrze Czarnku i tak powstał „Ministrant Edukacji”. Jesteśmy także zespołem usługowym, odpowiadającym na potrzeby głosu ludu.
MM: Nie myśleliście, by ten pozytywne przesłanie podać jednak w punkowej formie, aby mocniej trafiał do głów?
Skiba: W takiej lekkiej formie chyba łatwiej wejdzie ten przekaz. Utwór „Wszystko będzie OK” powinien być nadawany po wiadomościach, bo ilość negatywnych informacji, jaka spada na ludzi codziennie jest zupełnie nieproporcjonalna do tych pozytywnych.
Dżej-Dżej: No i dzięki takiej lekkiej formie przekaz może trafić do szerszego grona.
MM: Domyślam się, że przy tej częstotliwości wydawniczej, już powstają nowe piosenki?
Dżej-Dżej: Tak, piszemy już nowe rzeczy.
Skiba: „Wolność słowa na kartonie” wyszła raptem kilka miesięcy temu, a teraz wydaliśmy „Manifesto”. Co będzie za 3 miesiące? Nie możemy jeszcze zdradzić.
MM: Mówicie, że rock ‘n’ roll zszedł do podziemia. A czujecie w nim jeszcze taką moc oddolną, jaka towarzyszyła punk rockowi?
Dżej-Dżej: No jasne! Czujemy moc także ze strony naszych rówieśników. Ci, którzy jeździli do Jarocina, przychodzą teraz na nasze koncerty jako prezesi firm i pracownicy szanowanych biznesów. Okazuje się, że nasza muzyka pozwoliła im przetrwać i nadal jej słuchają, a na naszych koncertach chcą się wyszaleć. Zresztą byłem też przewodniczącym jury w Jarocinie ostatnio i nasłuchałem się młodych kapel. Wygrała zresztą kapela Sad Smiles, gdzie średnia wieku jest zdaje się 16 lat. Jest mnóstwo zdolnych, młodych kapel, tylko współczuję im, bo nie mają gdzie grać i mają potężnie pod górę, by się przebić.
Skiba: Część naszej publiczności jest zdecydowanie sentymentalna, choć przychodzi też mnóstwo młodzieży.
Foto: Piotr Lis




